Bloog Wirtualna Polska
Są 1 234 932 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Ryszard Ćwirlej "Śliski interes"

poniedziałek, 17 października 2016 11:07

Cwirlej_Sliski.jpgWóda i porachunki

Ryszard Ćwirlej, Śliski interes, MUZA SA, Warszawa 2016, s. 512.

    Powieść kryminalna jest bardzo zróżnicowana, ma wiele podgatunków, odmian i bardzo specyficznych, można by nawet powiedzieć - niszowych, wariantów. Co tylko może cieszyć czytelników, bo mają w czym wybierać i nie grozi im śmierć z nudów wywołanych obcowaniem z wciąż tym samym schematem gatunkowym. Zdecydowana większość z nich powstała w literaturach obcojęzycznych, jednak ostatnimi czasy pojawił się w stu procentach rodzimy podgatunek kryminalny. Mama na myśli powieść neomilicyjną, zwaną również "powieścią ćwirlejową" od nazwiska jej twórcy, poznańskiego pisarza i dziennikarza Ryszarda Ćwirleja. Autor Śliskiego interesu wymyślił odmianę kryminału retro, którego akcja rozgrywa się u schyłku PRL-u, w latach 80. ubiegłego wieku, i który zawiera elementy pastiszu powieści milicyjnej. Dla przypomnienia - była to popularna w PRL-u odmiana kryminału wagonowego, słusznie wyśmiewana przez Stanisława Barańczaka w słynnym cyklu recenzji "książek najgorszych" z powodu wyraźnie grafomańskiego rysu i zawartej w niej nachalnej propagandy jedynie słusznego ustroju. I równie słusznie minionego.
    Choć Ćwirlej z powodzeniem posługuje się rozmaitymi formami prozy kryminalnej, to jednak popularność przyniósł pisarzowi właśnie cykl neomilicyjny, zapoczątkowany powieścią Upiory spacerują nad Wartą (2007). Akcja książek serii rozgrywa się w Poznaniu i okolicach, a główni bohaterowie to trójka milicjantów z poznańskiej komendy wojewódzkiej. Najinteligentniejszy i najporządniejszy z nich jest kapitan Marcinkowski, nieco spięty typ służbisty, żartobliwie nazywany przez kolegów pruskim urzędnikiem. Sympatyczny rudzielec podporucznik Brodziak, noszący się niczym cinkciarz, prawdopodobnie skończyłby jako przestępca, gdyby swego czasu nie był trzymany mocną ręką przez starszą siostrę. I jest jeszcze chorąży Olkiewicz, pijak i ladaco, ale przy tym cwaniak, doskonale odnajdujący się w realiach (nie)realnego socjalizmu, który ma dar wychodzenia cało z najgorszych nawet opresji. I to właśnie Olkiewicz z tomu na tom staje się kluczową postacią cyklu. Co mnie nie dziwi, bo to zdecydowanie najwyrazistsza z postaci wykreowanych przez Ćwirleja.
    W wcześniejszych powieściach serii Ćwirlej nie stosował zasady chronologicznego rozwoju historii bohaterów, jednak Śliski interes jest kontynuacją poprzedniej książki cyklu, Błyskawicznej wypłaty (2014). Jest rok 1983, zbliża się Boże Narodzenie, do kraju płyną mityczne frachtowce z kubańskimi cytrusami, kobiety wystają w kolejkach, licząc na to, że uda się w miarę godnie zapełnić stół wigilijny. A chorąży Olkiewicz ma tyle roboty, że nie wie, w co włożyć ręce. Choć tego nie chce, musi poprowadzić śledztwo w sprawie bezczeszczenia zwłok mężczyzn przywożonych z RFN do Poznania w celu pochówku. Jak się szybko okazuje, ktoś w zwłokach przemyca bardzo trefny towar (to autentyczna historia kryminalna z czasów PRL-u). Za to bardzo chce uczestniczyć w dochodzeniu w sprawie wprowadzania na rynek rozcieńczanej wódki, ponieważ to, co go w życiu najbardziej interesuje, to właśnie alkohol pod każdą postacią (poza znienawidzonym ajerkoniakiem) i konsumowany przy każdej możliwej okazji o dowolnej porze. Nie zdając sobie z tego sprawy, chorąży Olkiewicz pakuje się w sam środek krwawej rozgrywki w poznańskim półświatku pomiędzy Grubym Rychem, któremu pomaga dawny kumpel z podwórka, Brodziak, a Żurawiem, którego ochrania przebiegły esbek.
    Pastiszowość w Śliskim interesie podniesiona została do drugiej potęgi, ponieważ Ćwirlej zastosował chwyt „tekstu w tekście”, wprowadzając do książki opowiadanie pisane przez oficera milicji, mającego literackie ambicje, w którym niemal wprost opisuje perypetie Olkiewicza i Brodziaka. Oczywiście przezabawne w grafomańskim zacięciu. Do tego dochodzi groteskowo podkręcony obraz rzeczywistości ostatnich lat PRL-u. Autora Ręcznej roboty w ograniczonym stopniu interesują kluczowe wydarzenia historyczne i polityka, skupia uwagę przede wszystkim na życiu codziennym zwykłych ludzi. Stąd w powieściach z serii neomilicyjnej tyle intrygujących postaci drugiego planu. Przy tym Ćwirlej wszelkie absurdy życia, funkcjonowania państwa i gospodarki w PRL-u przedstawia tak, jakby było one absolutnie logiczne i zrozumiałem, w ten sposób obnażając je i wyjaskrawiając.
    „Kryminały ćwirlejowe” gwarantują czytelnikom, którzy znają rzeczywistość końca PRL-u z autopsji, nieco nostalgiczną wyprawę do czasów, do których niekoniecznie chcieliby powrócić. Zaś młodszym zapewniają wyprawę do egzotycznego, choć przecież nie tak nieodległego w czasie, świata, który pewnie wyda się im nie do pojęcia. Jak dla mnie - lektura obowiązkowa.


Podziel się
oceń
2
1

komentarze (0) | dodaj komentarz

Marta Guzowska "Chciwość"

środa, 12 października 2016 12:53

Guzowska_Chciwosc.jpgYbl w spódnicy

Marta Guzowska, Chciwość, Burda Publishing Polska, Warszawa 2016, s. 350.

    Inna, lecz jednak podoba do wcześniejszych – tak paradoksalnie można by określić nową powieść Marty Guzowskiej. Autorka zyskała popularność dzięki serii kryminałów archeologicznych z aroganckim, złośliwym, acz na swój specyficzny sposób genialnym profesorem Yblem, w której pierwsza część, zatytułowana Ofiara Polikseny (2012), była rewelacyjna, a następne już takie sobie. W kolejnej powieści Guzowska trochę zmodyfikowała wypracowany wcześniej model prozy kryminalno-sensacyjnej. Ale tylko trochę. W Chciwości antropologa Ybla zmieniła na archeolożkę Simonę, mężczyznę bojącego się ciemności na kobietę lękającą się wysokości, typ bohatera antypatycznego na typ nieprzyjemny w międzyludzkich kontaktach. Po raz kolejny akcja powieści Guzowskiej rozgrywa się w przyjemnych i egzotycznych okolicznościach Turcji i Grecji, które autorka doskonale zna i umie "sprzedać" w swojej prozie.
    Simona jest nie tylko cenioną badaczką, ale również złodziejką dzieł sztuki. Wiadomo, że z grantów naukowych zarobić można co najwyżej na waciki, a bohaterce marzy się życie zdecydowanie luksusowe. Tym razem gra toczy się o bardzo wysoką stawkę, czyli złoty diadem ze skarbu Priama. Nic więc dziwnego, że wiele osób będzie chciało wejść w jego posiadanie, a życie bohaterki nie raz, nie dwa zawiśnie na włosku. Tym bardziej że po raz pierwszy w złodziejskich "przygodach" Simony precyzyjny plan akcji z miejsca weźmie w łeb.
    Prawdę powiedziawszy po Chciwości spodziewałem się nieco więcej, czy raczej - miałem nadzieję, że Guzowska zaproponuje całkiem odmienny schemat prozy od tego, który zastosowała w serii z Yblem. Trochę się zawiodłem, co nie zmienia faktu, że w nowej powieści autorki Głowy Niobe (2013) jest to, co w powieści sensacyjnej być powinno: pościgi i ucieczki, twisty, bohaterowie źli i mroczni, fałszywi przyjaciele i niespodziewani sojusznicy. Inaczej rzecz ujmując, Chciwość to solidna proza sensacyjna z wpisanym w tło ciekawym obrazem greckich wysp. Idealna na wakacje. Albo na długie zimowe wieczory, kiedy o wakacjach można tylko pomarzyć.


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Peter Robinson "Groby niewinnych"

piątek, 07 października 2016 20:42

Robinson.jpgPlotki i pomówienia

 

Peter Robinson, Groby niewinnych, przekł. Alina Siewior-Kuś, Wydawnictwo Sonia Draga, Katowice 2016, s. 384.

 

         Czy oskarżenie o przestępstwo albo zbrodnię może zmienić życie oskarżonego w piekło na ziemi, nawet jeśli nie został skazany prawomocnym wyrokiem sądu? Próbując odpowiedzieć na to pytanie, Peter Robinson, angielski pisarz mieszkający w Kanadzie, opowiada w Grobach niewinnych historie pastora podejrzewanego o molestowanie pracownika oraz nauczyciela oskarżonego o zamordowanie szesnastolatki z bogatej i szanowanej rodziny, której ciało znaleziono na cmentarzu parafialnym. Czy mężczyźni faktycznie są winni? Powieść jest ósmą częścią wielotomowego cyklu kryminalnego z policjantem-melomanem inspektorem Alanem Banksem pracującym w północno-wschodniej Anglii. W Grobach niewinnych autor zmyślnie łączy elementy powieści kryminalnej i thrillera sądowego. W książce Robinsona równie istotne jak intryga kryminalna, klarowana, zwarta, pozbawiona niepotrzebnych wtrętów, jest tło społeczno-obyczajowe. Pisarz w realistyczny sposób przedstawia sposób funkcjonowania policji i sądownictw w Anglii lat 90. ubiegłego wieku. Ciekawie oddaje też specyfikę życia i bycia w prowincjonalnej społeczności, rozwarstwionej, podzielonej na równych i równiejszych, w której plotki rozchodzą się błyskawicznie, a błoto obmowy przylega tak mocno, że trudno je później w jakikolwiek sposób usunąć. A przy tym Robinson nasyca prozę specyficznym, angielskim poczuciem humoru, choć robi to z umiarem, by tak rzec - mimochodem. Jest więc trochę strasznie, a trochę śmiesznie. Nie jest to może kryminał wybitny, ale wielbicieli serii z Banksem na pewno zadowoli i ucieszy.

 

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Magda Stachula "Idealna"

sobota, 01 października 2016 13:49

Stachula_Idealn.jpgDziewczyna z tramwaju

Magda Stachula, Idealna, Znak literanova, Kraków 2016, s. 384.

    Kolejny obiecujący debiut kryminalny, kolejny autorstwa kobiety, co potwierdza, że pisarki zyskują w światku kryminalnym coraz mocniejszą, by nie rzec - dominującą pozycję. Choć na jesień szykowanych jest kilka mocnych debiutanckich powieści kryminalnych mężczyzn, więc może sytuacja będzie miała już niedługo nieco inną dynamikę.
    Choć jeśli chcieć trzymać się ściśle gatunkowych rozróżnień to Magda Stachula napisała nie tyle kryminał, co kameralny thriller psychologiczny, którego akcja rozgrywa się w Krakowie i Pradze. Fabuła Idealnej rozpisana została na opowieści czwórki głównych bohaterów. Anita była pod każdym względem idealną kobietą, do czasu kiedy problemy z zajściem w ciążę wpędziły ją w głęboką depresję. Mąż Anity, Adam ma dość związku z niestabilną emocjonalnie kobietą, wikła się więc w romans z Martą, która realizuje plan z dawna wyczekiwanej zemsty. Eryk jest młodym artystą z Czech, który dorabia sobie kopiowaniem obrazów, jak podejrzewa, do niezbyt legalnych celów. Na kim chce się zemścić Marta? W co wpakuje się Eryk? W Idealnej są zbrodnie mniejszego i większego kalibru jako tako układające się w całość, najważniejsza jest jednak psychologiczna mozaika, którą autorka składa z przeżyć, emocji i przemyśleń bohaterów. Powieść traktuje przede wszystkim o cichym zabójcy, jakim jest depresja, o traumach, które, niezaleczone, mogą zniszczyć życie nie tylko osobie, która jest nimi dotknięta, o samotności we dwoje w związku, który się rozpada. A także o podglądaniu, czy szerzej - inwigilacji. Lękając się wyjścia do ludzi, Anita nałogowo ogląda transmisje z kamer umieszczonych w przestrzeni publicznej różnych miast. Szczególnie upodobała sobie widoki z kamery zamontowanej w specjalnym tramwaju jeżdżącym ulicami czeskiej Pragi. Dzięki tej kamerze zaczyna śledzić losy Eryka i jego dziewczyny, oczywiście na tyle, na ile jest to możliwe. Ten motyw wprost nawiązuję do Dziewczyny z pociągu Pauli Hawkins. Zresztą Stachula czerpie  pełnymi garściami różnego rodzaju schematy i rozwiązania ze współczesnej prozy. O ile nawiązanie do książki Hawkins uważam za nieco cyniczne, nastawione na łatwe wpisanie się w bardzo popularny ostatnimi czasu nurt domestic noir, o tyle z innymi schematami autorka Idealnej radzi sobie całkiem nieźle, umiejętnie nimi grając.
    Jak już wspominałem, uznałbym Idealną za debiut obiecujący. Widać, że autorka umie pisać i opowiadać, a że własnych pomysłów jej jeszcze nie dostaje? Może przyjdzie na to jeszcze czas.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Donna Leon "Złote jajo"

czwartek, 29 września 2016 9:53

Leon_Jajo.jpg

Człowiek, który nie istniał

Donna Leon, Złote jajo, przekł. Małgorzata Kaczarowska, Noir sur Blanc, Warszawa 2016, s. 340.

     Amerykańska pisarka Donna Leon zjeździła pół świata, by w końcu ponad trzydzieści lat temu osiąść na stałe w Wenecji, którą pokochała do tego stopnia, że stworzyła wieloczęściowy cykl powieści kryminalno-obyczajowych z komisarzem Guido Brunettim, mieszkającym i pracującym w tym właśnie mieście. Są to kryminały specyficzne, przede wszystkim ze względu na kreację głównego bohatera i warunki jego policyjnej roboty. Ale również dlatego że warstwa obyczajowa jest w nich równie istotna, jak intryga kryminalna, a bywa - tak jest w Złotym jaju - że ważniejsza. Brunetti, wenecjanin z dziada pradziada, jest szczęśliwym mężem i ojcem, człowiekiem umiejącym cieszyć się życiem. I niezłym policjantem, choć - co tu kryć - zazwyczaj nie przepracowującym się nadmiernie. Nie przeszkadzają mu w prowadzeniu dochodzeń wszechobecna biurokracja, klanowość weneckiej społeczności i niechęć do instytucji państwa, uważanego przez Włochów za wrogą siłę, które razem wzięte sprawiają, że załatwienie najprostszej sprawy, przeprowadzenie zwykłego przesłuchania staje się dla komisarza nie lada wyzwaniem. Po prostu przywykł do takich a nie innych warunków pracy, a poza tym całkiem sprawnie porusza w specyficznej społeczności wenecjan.
    Podobne problemy Brunetti napotyka w śledztwie przedstawionym w Złotym jaju. Umiera głuchoniemy, uznawany za niepełnosprawnego umysłowo mężczyzna. Wypadek czy samobójstwo? Badając jego sprawę, Brunetti odkrywa, że zmarły nie miał żadnych dokumentów i z punktu widzenia administracji praktycznie nie istniał. Jego matka ewidentnie kłamie, sąsiedzi nie chcą nic mówić na temat rodziny głuchoniemego, choć tajemnicą poliszynela jest, że skrywa ona mroczną tajemnicę. Aby domknąć śledztwo, komisarz będzie musiał poznać przeszłość pewnego bogatego, choć niespecjalnie szanowanego weneckiego rodu.
    Leon pisze w Złotym jaju o ludzkiej głupocie, uprzedzeniach i nienawiści, które prowadzą do niewyobrażalnego okrucieństwa wobec najbliższych osób. A w tle umieszcza pełen ciepła obraz Wenecji i nasycony złośliwościami opis współczesnego włoskiego społeczeństwa. Zwraca uwagę styl prozy amerykańskiej pisarki - staranny, momentami wysmakowany, na pozór nawet nieco staroświecki. Jakże inny od rozpowszechniającego się ostatnio "telegraficznego" stylu prozy kryminalnej.    
    Nowa powieść Leon jest przede wszystkim świetną propozycją dla tych czytelników, którzy nie są fanami "twardych" kryminałów.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

piątek, 24 marca 2017

Licznik odwiedzin:  104 151  

Robert Ostaszewski

ur. 1972 r., pisarz, krytyk literacki; ostatnio opublikował, wraz z Violettą Sajkiewicz, powieść kryminalną "Sierpniowe kumaki" (2012). Mieszka w Krakowie.

Kalendarz

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 104151

Lubię to