Bloog Wirtualna Polska
Są 1 272 143 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Jo Nesbø "Krew na śniegu"

środa, 15 lipca 2015 11:35

Nesbo_krew.jpgZakochany zabójca

 

Jo Nesbø, Krew na śniegu, przekł. Iwona Zimnicka, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2015, ss. 164.

 

         Jo Nesbø jest mistrzem w zaskakiwaniu czytelników, zwodzeniu i igraniu ich emocjami. Co potwierdził najnowszym tekstem. Ten autor kryminałów, zazwyczaj po skandynawsku solidnych objętościowo i obowiązkowo mrocznych jak w serii o Harrym Hole’u, tym razem napisał nie tyle powieść, co dłuższe opowiadanie, mające niewiele ponad 150 stron. Poza tym początek Krwi na śniegu sugeruje, że jest to pastisz kryminału noir.

         Samotny, młody, choć mocno już przeczołgany przez życie Olav nie nadawał się do napadów rabunkowych, był za miękki na sutenera i za słabo rachował, żeby handlować narkotykami, więc został… płatnym mordercą na usługach mafii w Oslo. I radził sobie nadspodziewanie dobrze, ku zdziwieniu swoim i szefa. Aż przyszła mroźna zima 1975 roku i Olav dostał zlecenia na żonę swojego szefa. Od tegoż szefa właśnie. Prawdopodobnie wykonałby zadanie tak skutecznie, jak wcześniejsze, gdyby z miejsca nie zakochał się w pięknej i – jego zdaniem – dręczonej i wykorzystywanej przez innych kobiecie. Postanawia uratować ją za wszelką cenę, co, jak łatwo się domyślić, uruchamia ciąg szaleńczych wydarzeń.

         Opowieść we Krwi na śniegu, która wygląda na pastisz gatunku pomieszany ze scenami jatek rodem z filmów Tarantino, w pewnym miejscu przełamuje się, zmienia tonację. Staje się melancholijną, potwornie smutną historią miłości niemożliwej, uczucia, które połączyło dwoje pokaleczonych przez życie, pełnych ułomności ludzi. Olav uświadamia sobie, że w żonie szefa był jedynie zauroczony, a kochał inną, która „była wszystkim, czego nie chciał”. Czy bohater wyjdzie cało i czy ocali miłość? Aby się o tym przekonać, koniecznie trzeba przeczytać wyborną książkę Nesbø, jakże odmienną od tego, co mają nam do zaoferowania inni autorzy skandynawskiej prozy kryminalnej.


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Ryszard Ćwirlej "Jedyne wyjście"

środa, 08 lipca 2015 15:42

Cwirlej_wyjscie.jpgPiękne i skuteczne

 

Ryszard Ćwirlej, Jedyne wyjście, Wydawnictwo Filia, Poznań 2015, s. 463.

 

         Ryszard Ćwirlej zyskał rozpoznawalność i popularność w światku „kryminalistów” cyklem kryminałów neomilicyjnych, których akcja rozgrywa się u schyłku PRL-u, a bohaterami jest grupa milicjantów z Komendy Wojewódzkiej w Poznaniu. Teraz spróbował swoich sił w kryminale współczesnym. Z jakim skutkiem? Od razu zdradzę, że całkiem niezłym.

         Prawdę powiedziawszy, Ćwirlej zafundował czytelnikom bardzo miękkie przejście między serią neomilicyjną a nową. W Jedynym wyjściu pojawiają się na drugim planie bohaterowie dobrze znani z poprzedniego cyklu. Jedni z nich, jak Blaszkowski czy Marcinkowski nadal pracują w „firmie”, drudzy, jak Brodziak czy Olkiewicz, poszli na swoje. Ćwirlej nie odmienił też znacząco ogólnego schematu swoich powieści kryminalnych, w którym równie istotne, jak intryga kryminalna jest tło społeczno-obyczajowe, ukazujące polską, często prowincjonalną i przaśną, codzienność. Tyle tylko że tym razem ukazywana jest Polska w realiach roku 2012. Nie znaczy to jednak, że autor Błyskawicznej wypłaty pisze wciąż tak samo o mniej więcej tym samym. W Jedynym wyjściu jest jedno, za to kluczowe novum: Ćwirlej, który do tej pory pisał o męskim świecie, o twardych facetach i ich zajęciach oraz rozrywkach, tym razem głównymi bohaterkami uczynił kobiety. Do tego stopnia, że Marcin Wroński nazwał tę powieść „kryminałem feministycznym”. Główną bohaterką jest rudowłosa Aneta, młoda, bystra i obdarzona niezwykłą intuicją policjantka z komendy w małej miejscowości niedaleko Poznania. To dzięki jej pomysłowości, determinacji i czasem nieregulaminowym działaniom rozwiązane zostaną dwie trudne sprawy: znikających w okolicach Poznania ponętnych blondynek oraz porwania syna lokalnego przedsiębiorcy o mrocznej przeszłości. Ćwirlej, ukazując przypadki Anety i jej przyjaciółki, która również pracuje w policji, przedstawia rzeczywiste przemiany służb policyjnych, w których coraz większą rolę odgrywają funkcjonariuszki, choć proces ten nie przebiega bezproblemowo. A przy okazji kreśli wyraziste i intrygujące postaci kobiece, co piszącym kryminały panom nie zdarza się często.

 

(Tekst ukazał się w tygodniku "Polityka".)


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

sobota, 18 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  117 023  

Robert Ostaszewski

ur. 1972 r., pisarz, krytyk literacki; ostatnio opublikował, wraz z Violettą Sajkiewicz, powieść kryminalną "Sierpniowe kumaki" (2012). Mieszka w Krakowie.

Kalendarz

« lipiec »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 117023

Lubię to