Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 263 148 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Aleksandra Marinina, Złowroga pętla

środa, 27 czerwca 2012 17:08

 

 

Zapętlone pisarstwo

 

Aleksandra Marinina, Złowroga pętla, przekł. Elżbieta Rawska, „Polityka” i W.A.B., Warszawa 2012, s. 352.

 

         Właściwie Aleksandra Marinina wciąż pisze tak samo o tym samym, co potwierdza piąta powieść w dorobku pisarki, Złowroga pętla. Cóż w niej bowiem znajdziemy? Oczywiście, postać milicjantki z Głównego Urzędu Spraw Wewnętrznych moskiewskiej Pietrowki Anastazji Kamieńskiej, która wprawdzie nie biega z pistoletem w dłoni po mieście – prawdę powiedziawszy nawet za bardzo nie może, bo cierpi na chroniczne bóle kręgosłupa – ale za to jak nikt umie w drobnych, na pozór niezwiązanych ze sobą faktach dostrzec „wzór zbrodni”; bohaterkę, której bliżej do księgowej niźli do twardego gliny. Schemat intrygi podobny jak we wcześniejszych książkach rosyjskiej autorki, w którym praca nad jedną sprawą wprowadza śledczych w prawdziwy labirynt zła i kolejnych, coraz potworniejszych, zbrodni. W Złowrogiej pętli początek jest dosyć niewinny: milicjanci zatrzymują drobnego szantażystę, który kolegował się z zamordowanym niedawno oszustem; próbując wyjaśnić zagadkę tej śmierci, Kamieńska trafia na ślad poważnej afery godzącej w interesy państwa i naraża się na zemstę bezwzględnych przestępców. I wreszcie znajdziemy w powieści wpisany w tło kryminalnej intrygi obraz Rosji czasów transformacji (akcja rozgrywa się w roku 1994), chaosu i zamętu, w których jedni z trudem starają utrzymać się na powierzchni, drudzy zaś na skróty i po trupach dążą do zdobycia władzy i pieniędzy.

         Po kolejnych książkach „carycy kryminału”, po jej zapętlonym pisarstwie nie oczekuję niespodzianek, ale jednak nieodmiennie po nie sięgam. Dlaczego? Od samego początku urzekł mnie styl narracji Marininy, lekki, doprawiony jak trzeba humorem. Poza tym rosyjska pisarka z powodzeniem stosuje formułę kryminału przełamanego, w którym schematy rodem z „twardego” kryminału umiejętnie połączone zostały z elementami prozy obyczajowej i społecznej. Tak, tak, w gruncie rzeczy autorka Złowrogiej pętli porusza bardzo podobne tematy, jak skandynawscy „kryminaliści”, pisze chociażby o wykorzystywanych kobietach, niewydolnym państwie czy wszechwładzy tajnych służb. Tyle tylko że w prozie Rosjanki jest większy dystans do przedstawianej rzeczywistości, a dzięki temu mniej mroków i ponurości, będących sygnaturą choćby współczesnych kryminałów szwedzkich.

 

(Ten tekst po raz pierwszy ukazał się - w okrojonej wersji - w tygodniku "Polityka".)

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Mariusz Czubaj, Zanim znowu zabiję

czwartek, 21 czerwca 2012 14:15

 

 

Trzej przyjaciele z boiska

 

Mariusz Czubaj, Zanim znowu zabiję, W.A.B., Warszawa 2012, s. 283.

 

         Mariusz Czubaj jest świetnym znawcą zarówno prozy kryminalnej, jak i piłki nożnej, nic więc dziwnego że w najnowszej powieści – trzeciej części serii o profilerze policyjnym z Katowic Rudolfie Heinzu – postanowił połączyć obie pasje. Od razu zdradzę – z całkiem dobrym skutkiem.

         W ostatnich miesiącach mamy do czynienia z istnym wysypem książek w mniejszym bądź większym stopniu traktujących o Euro 2012, ale w przypadku Zanim znowu zabiję jest nieco inaczej, bo akcja tej powieści rozgrywa się w roku 2010. Heinz zmuszony jest zmierzyć się z demonami przeszłości, wracając do starej sprawy seryjnego mordercy chłopców, w którą zamieszani są trzej przyjaciele z boiska, byli futboliści – w tym jego ojciec, który nagle objawia się po dziesięcioleciach nieobecności. Do tego na życie profilera nastaje Inkwizytor, psychopata, który już kiedyś próbował zabić Heinza. Ale ten nie z takich opałów wychodził cało…

         Jak w każdym dobrym kryminale jest w nowej powieści Czubaja ciekawa, przykuwająca uwagę intryga kryminalna, a właściwie kilka zapętlających się śledztw. Ale siła prozy autora Kołysanki dla mordercy zasadza się – jak na mój gust – przede wszystkim na kreacji głównego bohatera i odpowiednim zbalansowaniu narracji. Heinz, świetny profiler, a do tego muzyk bluesowy i karateka, wpisuje się wprawdzie w całą galerię znanych z kryminałów cynicznych i złośliwych jak diabli twardzieli po licznych przejściach, ale mimo to nie jest tekstową wydmuszką, ale człowiekiem z krwi i kości, zmagającym się ze zwyczajnymi problemami, z którymi radzi sobie (raz lepiej, raz gorzej) dzięki zachowywaniu dystansu wobec siebie i świata. Czubaj umiejętnie łączy rozmaite warstwy opowieści, do historii zbrodni dodając odrobinę psychologii, trochę zgryźliwych komentarzy do naszej rzeczywistości i nieco intertekstualnych nawiązań. A wszystko to podaje stylem wprawdzie lekkim, łatwym i przyjemnym, ale przy tym efektownym, pełnym zapadający w pamięć bon motów.

 

(Ten tekst po raz pierwszy ukazał się w tygodniku "Polityka".)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Małgorzata Kochanowicz, Piramida śmierci

wtorek, 19 czerwca 2012 14:45

 

Glina udręczony

 

Małgorzata Kochanowicz, Piramida śmierci, Videograf, Chorzów 2012, s. 323.

 

         Autorka z Włocławka, pisząca pod pseudonimem Małgorzata Kochanowicz, zadebiutowała w zeszłym roku powieścią Latarnie umarłych, a całkiem niedawno opublikowała kolejną, o mrożącym krew w żyłach tytule Piramida śmierci. Pierwsza z nich to kryminał retro, którego akcja rozgrywa się w roku 1900 w Krakowie, drugi zaś – kryminał jak najbardziej współczesny osadzony w realiach stołecznych. Już samo to sugeruje, że u początku „kryminalnej” drogi Kochanowicz dopiero poszukuje swojego tematu i swojej dykcji; czasami błądzi po manowcach, to znowu idzie na skróty, raz z zyskiem, raz ze stratą.

         W Piramidzie śmierci typowe miesza się z nietypowym. Niczym odbity z kryminalnej sztancy jest główny bohater powieści, komisarz Gwadera, czterdziestoletni mężczyzna po przejściach, do tego glina udręczony: kilka miesięcy wcześniej jego wieloletni partner przeszedł na stronę – jak mawiają gliniarze – „zbójów” i niebezpiecznie postrzelił komisarza. Nim na dobre wróci do pracy, Gwadera przypadkowo trafia na ciało zastrzelonego mężczyzny, dalej przyjdzie mu prowadzić tę sprawę. Dosyć skomplikowaną, bo zahaczającą o środowisko poważnej finansjery, którego komisarz nie zna i w którym porusza się jak dziecko we mgle. Jest też w książce Kochanowicz kilka zmyślnych zmyłek, jest także całkiem obiecujący wątek romansowy, co nadaje tekstowi odpowiednią dla kryminału dynamikę i właściwy fabularny oddech. A co jest w Piramidzie śmierci nietypowe? Wiadomo nie od dziś, że pożywkami zbrodni są głównie pieniądze, władza i seks, jednak stosunkowo rzadko na karty książek kryminalnych trafiają przestępcy-finansiści. Może dzieje się tak dlatego, że zdecydowanie łatwiej jest wykreować przekonującą i przykuwającą uwagę postać psychopatycznego mordercy, niźli przestępcy w białym kołnierzyku, który zmyślnie żongluje ogromnymi sumami, łupiąc kogo się da – nie jestem tego do końca pewien. Kochanowicz zaś pokusiła się o pokazanie w Piramidzie śmierci dużej firmy inwestycyjnej i – na ile mogę to ocenić – całkiem porządnie oddała realia finansowo-spekulacyjnej roboty. Poza tym Kochanowicz wykoncypowała niebanalne zakończenie – otóż (nie zdradzam chyba zbyt wiele…) zło nie zostaje w tej opowieści ukarane, bo skutecznie kryje się w szarej strefie na styku władzy i biznesu, co poważnie frustruje i Gwadera, i jego kolegów z policji.

         Właśnie – szara strefa. Pisarka z Włocławka wpisała w nową powieść ponurą wizję współczesnej Polski, w której rozmaite „grupy trzymające władzę” robią, co chcą, panoszy się rozpasany konsumpcjonizm, młodzi nie mają perspektyw… Kochanowicz poprzez głównego bohatera nieustannie narzeka, tworząc – jak na mój gust – zbyt jednostronną, malowaną nazbyt ciemnymi barwami wizję rzeczywistości. Ale w końcu – jak mawia mój znajomy Rosjanin: Każdy widzi to, co chce…


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Ferdinand von Schirach, Wina

środa, 13 czerwca 2012 12:33

 

Jaskrawe odcienie winy

 

Ferdinand von Schirach, Wina, przekł. Anna Kierejewska, W.A.B., Warszawa 2012, s. 157.

 

         Mimo iż niemiecki pisarz Ferdinand von Schirach pisze o zbrodniach, bardzo różnych: potwornych, groteskowych czy banalnie powtarzalnych, to jednak nie tworzy prozy kryminalnej, zresztą podobnie jak w debiutanckim tomie opowiadań Przestępstwo. Autora nie interesują przestępstwo samo w sobie czy kryminalne zagadki, ale człowiek, który decyduje się złamać prawo. Właśnie, czy faktycznie sam decyduje? Czy raczej staje się ofiarą przypadku, nieszczęśliwego zbiegu okoliczności?

Zbiór Wina składa się z 15 tekstów, w każdym z nich przedstawiona jest inna historia, a wszystkie krążą wokół tematu tytułowej winy i rozmaitych jej odcieni. Bo czy da się sprowadzić do wspólnego mianownika kwestie odpowiedzialności grupy „przyzwoitych mężczyzn”, którzy pod wpływem niewytłumaczalnego impulsu brutalnie zgwałcili i pobili młodą kelnerkę (opowiadanie Festyn), kierowcy skazanego za śmiertelne potrącenie mężczyzny, który, jak się okazało, był psychopatą szykującym się do zabójstwa kobiety (Anatomia) czy niezbyt rozgarniętego handlarza narkotykami wmanewrowanego nie z własnej winy w absurdalną do potęgi n-tej aferę rodem z filmów braci Coen (Klucz)? Raczej nie…

         Proza von Schiracha jest specyficzna, bardzo oszczędna w wyrazie, by nie rzec – ascetyczna. Pisarz koncentruje uwagę na przypadkach poszczególnych bohaterów, rezygnując z literackich ozdobników, przez co uzyskuje niezwykłą siłę wyrazu. A przy tym – co warte jest podkreślenia – unika jednoznacznych ocen i wyroków. To akurat nie dziwi, von Schirach jest przecież obrońcą, który występował w wielu głośnych sprawach sądowych, a nie sędzią. Nie przez przypadek Winę otwiera motto z Arystotelesa: „Rzeczy są, jakimi są”. Jeśli znajdziemy w sobie dość stanowczości i odwagi, możemy próbować je ocenić.

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Marcin Wroński, Skrzydlata trumna

wtorek, 12 czerwca 2012 14:46

 

Zyga w turmie

 

Marcin Wroński, Skrzydlata trumna, W.A.B., Warszawa 2012, s. 302.

 

         Losy komisarza Zygmunta „Zygi” Maciejewskiego, bohatera cyklu kryminałów retro Marcina Wrońskiego, z książki na książkę coraz bardziej się komplikują, podobnie jak i powieści lubelskiego pisarza. W Skrzydlatej trumnie akcja toczy się dwutorowo. Jest styczeń 1945 roku, Maciejewski gnije w więzieniu bezpieki, gdzie próbuje złamać go demoniczny major – nomen omen – Grabarz. Towarzyszem więziennej niedoli Zygi jest człowiek, z którym zetknął się przy okazji śledztwa prowadzonego w 1936 roku. To druga nitka opowieści. W Lubelskiej Wytwórni Samolotów wiesza się strażnik. Sprawa na pozór jasna i prosta, ale Maciejewskiego zastanawia, że wszystkim zależy na błyskawicznym zamknięciu dochodzenia, a do tego interesuje się nią kontrwywiad wojskowy. A ludzi z kontrwywiadu Zyga organicznie nie znosi – i ma ku temu powody. Mimo nacisków kontynuuje śledztwo i trafia na trop bardzo pomysłowych przemytników narkotyków. A wiadomo, że jak Zyga złapie trop, to już nie odpuści…

         Z cyklami kryminalnymi często bywa tak, że z kolejnymi książkami stają się coraz mniej intrygujące. Nie jest to jednak przypadek serii o Maciejewskim. Dlaczego? W kryminałach retro równie ważna jak opowieści o zbrodniach jest historia. Wroński, ewidentnie zafascynowany nie tylko historią przedwojennego Lublina, ale i Polski, w każdej książce dodaje nowy element do obrazu Międzywojnia. W przypadku Skrzydlatej trumny jest to przede wszystkim historia rodzimego przemysłu lotniczego. Autor Kina Venus wykreował niebanalnego bohatera, który – co ważne – nie zastygł w jednej pozie. Życiowe perypetie Zygi są w cyklu tak samo istotne, jak prowadzone przez niego śledztwo. I wreszcie – Wroński jak mało kto potrafi zakręcić frazą. Jego powieści są wysmakowane językowo, dopieszczone stylistycznie, co w kryminałach nie jest niestety normą.

 

(Ten tekst po raz pierwszy ukazał się w tygodniku "Polityka".)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

środa, 16 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  112 524  

Robert Ostaszewski

ur. 1972 r., pisarz, krytyk literacki; ostatnio opublikował, wraz z Violettą Sajkiewicz, powieść kryminalną "Sierpniowe kumaki" (2012). Mieszka w Krakowie.

Kalendarz

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 112524

Lubię to