Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 242 995 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Robert Ziębiński "Wspaniałe życie"

poniedziałek, 04 kwietnia 2016 11:17

Ziebinski.jpgNieznośna lekkość trzeźwienia

 

Robert Ziębiński, Wspaniałe życie, W.A.B., Warszawa 2016, s. 342.

 

         W jednej z książek Jerzy Pilch pisał, że nie ma czegoś takiego jak filozofia picia, jest jedynie technika picia. Parafrazując to stwierdzenie, można zauważyć, że nie ma filozofii trzeźwienia, jest jedynie jego praktyka. Czasami bardzo specyficzna, jak w przypadku głównego bohatera, a zarazem narratora powieści Roberta Ziębińskiego. Właściwie pierwszą część Wspaniałego życia (zatytułowaną Bad trip), która ukazuje upadek bohatera i składa się z ciągu alkoholowo-narkotykowo-seksualnych anegdotek, można pominąć milczeniem. To co najciekawsze w książce Ziębińskiego znajduje się w drugiej, obszernej części (World, kurwa, tour). Po tym jak bohater sięgnął dna, stracił pracę, kobietę i omal się nie zapił na śmierć, postanawia walczyć z chorobą alkoholową. Część druga przedstawia zmagania o wytrzeźwienie i stanowi przede wszystkim – co intrygujące – zapis nudy i pustki. Sam bohater tak to ujmuje: „Nie myślę o alkoholu. W zasadzie o niczym nie myślę. Trwam. Doskonalę się w niebywale skomplikowanej sztuce trwania. Lub jak ktoś woli wegetacji”. Oczywiście, sumiennie uczęszcza na terapię, pisze draft kryminału (zawartego w powieści i – co tu kryć – takiego sobie), próbuje rozkręcić własny biznes, wspomina, starając się rozliczyć z przeszłością, jednak głównie zmaga się z nudą i pustką tak, jak potrafi. W wyeksponowaniu we Wspaniałym życiu tego akurat wątku jest paradoksalna prawda – jeśli chorobę alkoholową uznać za czas ekscesu i szaleństwa, to trzeźwienie powinno polegać na ponownym osadzeniu się w trywialnej codzienności, nudnej i żmudnej.

         W rozlewającym się ostatnimi czasy coraz szerzej nurcie prozy alkoholowej Ziębiński znalazł miejsce osobne, unikając w opisie znojnego procesu trzeźwienia nadmiernego patosu i tragizmu. Wychodzenie z nałogu to bez wątpienia „pot, krew i łzy”, ale również – jak zdaje się podpowiadać autor Wspaniałego życia – spory ładunek absurdu i groteski. Wystarczy to sobie uświadomić, aby zacząć się śmiać. A śmiech ma przecież oczyszczającą moc.

 

(Dłuższa wersja tekstu, który ukazał się w tygodniku "Polityka".)


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

środa, 24 maja 2017

Licznik odwiedzin:  108 605  

Robert Ostaszewski

ur. 1972 r., pisarz, krytyk literacki; ostatnio opublikował, wraz z Violettą Sajkiewicz, powieść kryminalną "Sierpniowe kumaki" (2012). Mieszka w Krakowie.

Kalendarz

« kwiecień »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 108605

Lubię to