Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 242 995 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Tony Parsons "Krwawa wyliczanka"

środa, 30 marca 2016 19:03

Parsonas-1.jpgCóra, pies i problemy

 

Tony Parsons, Krwawa wyliczanka, przeł. Łukasz Praski, Wydawnictwo Albatros/Kuryłowicz, Warszawa 2016, s. 383.

 

         Brytyjski pisarz Tony Parsons tworzy poczytną i całkiem interesującą prozę obyczajową, jest autorem chociażby bestsellerowej powieści Mężczyzna i chłopiec. Ostatnio popróbował swoich sił w nieco mroczniejszych klimatach i napisał kryminał Krwawa wyliczanka, który otwiera planowany cykl z policyjnym detektywem Maxem Wolfe'em. Tego rodzaju międzygatunkowe transfery nie zawsze wychodzą na dobre, bywa – dość często – że pisarze z trudem odnajdują się w odmiennej stylistyce i schematach gatunkowych. A jak sprawa się ma w przypadku Parsonsa?

         Londyński glinarz, detektyw Wolfe nie ma lekko, samotnie wychowuje kilkuletnią córkę, a do tego tuż po przejściu do wydziału zabójstw i poważnej przestępczości trafia mu się wyjątkowo paskudna sprawa: ktoś podrzyna gardło bankierowi i bezdomnemu narkomanowi. Bardzo profesjonalnie. Wydaje się, że obie ofiary absolutnie nic nie może łączyć, do czasu gdy policjanci znajdują fotografię, na której, obok innych chłopców, są oni obaj – w mundurkach starej, szacownej szkoły z internatem, z której wywodzą się brytyjskie elity. Wszystko wskazuje na to, że sprawa może mieć związek z mroczną tajemnicą z przeszłości, tyle tylko że żadna z zaplątanych w dochodzenie osób nie chce o przeszłości zbyt wiele mówić. Nic dziwnego, w końcu niektórzy, jak choćby wpływowy polityk czy szanowany oficer brytyjskiej armii, mają sporo do stracenia. Czy Wolfe wraz z kolegami z wydziału odkryją, kto „bawi się” w krwawą wyliczankę?

         Puzzle kryminalnej intrygi zostały w powieści Parsonsa ułożone w wyrazisty, interesujący wzór a rozwiązanie jest gorzkie i przewrotne. Choć na dobrą sprawę łatwe do przewidzenia, ponieważ autor Krwawej wyliczanki ważnym elementem intrygi uczynił historie tyczące brytyjskich szkół z internatami. A to przecież temat przewałkowany na wszystkie strony zarówno w literaturze, jak i filmach.

         Za to wątek obyczajowy, bardzo istotny w powieści, jest intrygujący i – by tak rzec – świeży, jeśli odnieść go do praktyki prozy kryminalnej. Cóż, ciągnie wilka do lasy, czyli Parsonsa do obyczaju... Niby Wolfe jest policjantem po przejściach jakich wielu, jednak w pewnych przypadkach nie zachowuje się jak pokaleczony przez życie twardziel. Mam na myśli przede wszystkim relacje bohatera z córką, Scout. Wolfe w odróżnieniu od wielu bohaterów kryminałów nie zaniedbuje swojej okaleczonej rodziny, wręcz przeciwnie, robi wszystko, aby jak najlepiej zrekompensować Scout brak matki (Dlaczego nie ma matki? Ten wątek Parsons rozegrał – jak dla mnie – bardzo zmyślnie i zaskakująco), stworzyć córce świat pełen ciepła, miłości i bezpieczeństwa. Swoją drogą, opis relacji między ojcem a córką zawarty w Krwawej wyliczance jest jednym z ciekawszych, na które natrafiłem ostatnimi czasy w prozie – pogłębiony, pełen emocji i podskórnych napięć, a przy tym pozbawiony zbędnej czułostkowości.

         Parsons wykreował w Krwawej wyliczance interesującego głównego bohatera, który kocha córkę i uwielbia psy. Już choćby z to można go polubić. Jako debiut kryminalny powieść wygląda całkiem obiecująco, ale z bardziej wyrazistymi ocenami wstrzymam się do kolejnej części serii.


Podziel się
oceń
4
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Janusz Majewski "Czarny mercedes"

poniedziałek, 07 marca 2016 13:34

Majewski.jpgMercedes w poślizgu

 

Janusz Majewski, Czarny mercedes, Wydawnictwo Marginesy, Warszawa 2016, ss. 367.

 

         Janusz Majewski jest znanym reżyserem filmowy, a bywa także prozaikiem – z takim sobie skutkiem. Na pewno jednak nie można odmówić autorowi zbioru opowiadań Ekshibicjonista gawędowego szwungu, lekkości snucia opowieści. Nie inaczej zdaje się być w opublikowanym niedawno kryminale retro Czarny mercedes.

         Akcja powieści rozgrywa się w latach 40. XX wieku przede wszystkim w Warszawie (pojawiają się także wątki lwowskie i zakopiańskie). Wzięty mecenas Holzer odkrywa w kuchni swojego mieszkania zwłoki żony z nożem w plecach. Tyle że właściwie nie jest to jego żona (nie zdradzam zbyt wiele), tylko ukrywająca się na jej papierach młoda Żydówka, przed wojną studentka prawnika, który wtedy z lekka się w niej durzył. Kto dokonał tego mordu? Czyżby służąca Cesia, z którą niewiele wcześniej Holzer nawiązał romans i która zniknęła? Sprawę prowadzi nadkomisarz Król, który przed wojną był prawdziwą gwiazdą policji.

         Majewski miał nawet dosyć ciekawy pomysł na retro: opowiadając kryminalną historyjkę, pokazać, że w mrokach wojny toczyło się – by tak rzec – życie codzienne okupowanej stolicy, pełne zwyczajnych problemów, emocji czy namiętności. W niektórych motywach i migawkach autorowi Czarnego mercedesa wychodzi to całkiem ciekawie, na przykład w opisie wypadu Holzera wraz zaprzyjaźnionym z nim oficerem SS do działającej w obrębie warszawskiego getta knajpy, gdzie śpiewa Wiera Gran a akompaniuje jej Władysław Szpilman. I nawet mniejsza o wpisane w powieść nieprawdopodobieństwa czy też jawne naginanie historii. Mało prawdopodobne jest, aby przez dłuższy czas nikt nie odkrył, nawet przy daleko posuniętej ostrożności bohaterów, że mecenasowa Holzerowa to wcale nie ona tylko urocza Żydówka. Słabo osadzone w realiach jest dochodzenie Króla, który będąc granatowym policjantem jeździ po okupowanym kraju i weryfikuje swoje hipotezy śledcze w sprawie o zabójstwo Polki. Ale – jak już wspominałem – mniejsza o to, można na to spokojnie przymknąć oko, radując się rozwijaną swobodnie gawędą o tym, jak to, panie, za okupacji było i jak się żyło. Są jednak w Czarnym mercedesie takie rzeczy, na które przymknąć oka żadną miarą nie mogę.

         Jak na kryminał jest w powieści Majewskiego całkiem sporo opisów scen zbliżeń seksualnych (tak hetero, jak homo), które nawet nie tyle ocierają się o grafomanię rodem z kiepskiej prozy erotycznej, co po prostu są grafomańskie. Do tego Czarny mercedes jest do tego stopnia nasycony seksistowskimi „żarcikami”, że nawet mnie, niespecjalnie wrażliwego w tym względzie, zaczęło od tekstu nieco odrzucać.

         Narracja w powieści Majewskiego wpadła w niekontrolowany poślizg, z którego autor, pchany gawędową brawurą, nie chciał albo nie umiał wyjść, co spowodowało, że Czarny mercedes jest kryminałem zdecydowanie bardziej kuriozalnym niźli interesującym. A szkoda, bo w gawędowej glątwie znajdują się naprawdę intrygujące opowieści i fragmenty, jak choćby te tyczące wojennego Lwowa, który Majewski ukazuje w nieco inny sposób niż pozostali autorzy kryminałów z akcją rozgrywającą się w tym właśnie mieście.


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

środa, 24 maja 2017

Licznik odwiedzin:  108 602  

Robert Ostaszewski

ur. 1972 r., pisarz, krytyk literacki; ostatnio opublikował, wraz z Violettą Sajkiewicz, powieść kryminalną "Sierpniowe kumaki" (2012). Mieszka w Krakowie.

Kalendarz

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 108602

Lubię to