Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 242 988 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Stuart Neville "Duchy Belfastu"

wtorek, 18 marca 2014 19:22

Neville.jpg

Każdy musi zapłacić

 

Stuart Neville, Duchy Belfastu, przekł. Tomasz Konatkowski, W.A.B., Warszawa 2014, s. 350.

 

         Krwawy konflikt wstrząsający przez dziesięciolecia Irlandią Północną, w którym Irlandczycy nie tylko występowali przeciwko Anglikom, ale również walczyli między sobą, wydaje się być wygaszony od czasu zawarcia porozumienia pokojowego w 1998 roku. Ale czy rany po nim zostały już zaleczone, a wszyscy winni mniejszych lub większych zbrodni osądzeni i ukarani? Właśnie temat rozliczeń z przeszłością porusza w Duchach Belfastu Stuart Neville, ciekawie łącząc w książce elementy powieści sensacyjnej i mystery novel (opowieści kryminalnej z elementami fantastyki).

         Głównym bohaterem powieści jest Gerry Fegan, swego czasu bohater Belfastu, bezlitosny cyngiel walczących o niezależność Irlandczyków, mający na sumieniu wiele osób. Po wyjściu z więzienia dopadają go demony przeszłości. Dosłownie, bo dzień w dzień zwidują mu się duchy osób, których pozbawił życia, domagające się zemsty. Udręczony Fegan, któremu nie pomaga już nawet znieczulanie się whisky, znowu sięga po broń. Tym razem na celowniku są jego dawni towarzysze broni.

         Portretując współczesną Irlandię Północną, Neville pokazuje ludzi, którzy kierując się troską o stabilizację polityczną, ale też o zabezpieczenie własnych, nie zawsze legalnych, interesów, chcą jak najszybciej odkreślić przeszłość grubą kreską, zapomnieć o tym, co było złe. Ale jest przecież jeszcze pamięć o ofiarach, ból ich bliskich. Inaczej rzecz ujmując, była winna, powinna być kara. Przed zabiciem następnego ze swoich kolegów, Fegan mówi: „Każdy musi zapłacić”. Neville w brawurowo poprowadzonej fabule opowiada o wciąż pokomplikowanych, pełnych paradoksów losach Irlandczyków z północy. Takich jak historia Fegana, który chcąc odpokutować za zabójstwa, znowu musiał zabijać.

 

Tekst ukazał się w tygodniku "Polityka".

 


Podziel się
oceń
1
1

komentarze (4) | dodaj komentarz

Ferdinand von Schirach "Przestępstwo"

środa, 05 marca 2014 13:34

Schirach4.jpg

Studium przestępców

 

Ferdinand von Schirach, Przestępstwo, przekład. Jakub Ekier, W.A.B., Warszawa 2014, s. 213.

 

         Mimo iż opowiadania pomieszczone w bestsellerowym tomie niemieckiego prawnika i pisarza Ferdinanda von Schiracha traktują o zbrodniach, to jednak daleko im do formuły klasycznej prozy kryminalnej. Autora nie interesuje budowanie powikłanych intryg kryminalnych czy zachęcanie czytelnika do zwykłej zgadywanki w rodzaju „kto i dlaczego zabił?” Każde z jedenastu opowiadań zbioru zawiera studium przypadku konkretnego przestępcy, a ciężar zbrodni i występków poszczególnych bohaterów jest rozmaity. Dla przykładu: lekarz, latami dręczony psychicznie przez żonę, zabija ją siekierą i rozczłonkowuje zwłoki (Fähner), chłopak tak bardzo kocha swoją dziewczynę, że chce ją… zjeść (Miłość), mężczyzna gołymi rękami zabija w obronie własnej dwóch bandziorów, po czym policjanci nie są w stanie ustalić jego personaliów, a on sam nie odzywa się w śledztwie choćby słowem (Obrona konieczna).

W krótkim wstępie von Schirach stwierdza: „piszę o człowieku, jego klęsce, winie i wielkości”. Niemiecki autor skupia uwagę nie tyle na samym przestępstwie jako takim, co na człowieku, który decyduje się złamać prawo. Właśnie, czy faktycznie sam decyduje? Pisarz przedstawia przypadki różnych ludzi, od pospolitych przestępców począwszy, przez ludzi dręczonych schorzeniami psychicznymi, a na tak zwanych normalnych ludziach, w których – jak się potocznie mówi – coś nagle pękło, skończywszy. Stara się jak najrzetelniej ukazać ich perypetie, przedstawić motywacje czynów. Przy czym, co istotne, unika jednoznacznych ocen i ferowania wyroków. W końcu z zawodu jest obrońcą a nie sędzią. Podsuwa czytelnikom oszczędne, by nie rzec – ascetyczne w formie, ale mocne w wyrazie historie, zachęcając w ten sposób, aby każdy sam je przemyślał i ocenił.

 

Tekst ukazał się w tygodniku "Polityka".


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Katarzyna Puzyńska "Motylek"

wtorek, 04 marca 2014 17:12

Puzynska.jpg

Strzeż się wsi spokojnej!

 

Katarzyna Puzyńska, Motylek, Prószyński i S-ka, Warszawa 2014, ss. 607.

 

         W debiutanckiej powieści Katarzyna Puzyńska postawiła na rozpoznawalne, mocno sprawdzone schematy prozy kryminalnej. Autorka odwołuje się przede wszystkim do skandynawskich „kryminalistów” – głównie do książek coraz popularniejszej ostatnimi czasy Camilli Läckberg, co widoczne jest w wyborze miejsca akcji (prowincjonalne „daleko od szosy”, czyli wieś Lipowo na Mazurach) i sposobie kreacji bohaterów (zwykłych ludzi z ich w dużej części codziennymi, choć bywa że poważnymi problemami). W Motylku znaleźć można też cały katalog tematów charakterystycznych dla skandynawskiego pisania: dysfunkcjonalne rodziny, dręczenie dzieci przez rodziców, molestowanie, przemoc wobec kobiet… Z drugiej strony w tle historii rozsnuwanej przez Puzyńską wyraźnie widać nawiązania do podgatunku kryminalnego, jakim jest cozzy, stworzonego przez Agathę Christie, a rozwijanego choćby przez Marthę Grimes czy Caroline Graham. W cozzy – najogólniej rzecz ujmując – kryminalne intrygi osadzane są w starannie oddawanych realiach angielskiej prowincji. Autorka Motylka z równym pietyzmem ukazuje specyfikę funkcjonowania małej społeczności Lipowa.

         Jednak Puzyńska sięga także po schematy spoza prozy kryminalnej, odwołując się do niezwykle popularnej u nas kobiecej prozy obyczajowej i soft-psychologicznej, a pośrednio również do pisarek kryminalnych, które wykorzystują elementy tego wzorca (mam tu na myśli choćby duet Katarzyna Gacek/Agnieszka Szczepańska czy też Annę Fryczkowską).

         Jaką intrygę kryminalną wymyśliła Puzyńska? Zimą w Lipowie ginie przyjezdna zakonnica, której nikt z miejscowych zdaje się nie znać. Sprawę prowadzą policjanci z miejscowego komisariatu, którymi dowodzi ambitny młodszy aspirant Daniel Podgórski. Początkowo wydaje się, że zakonnica zginęła w wypadku, śmiertelnie potrącona przez samochód, okazuje się jednak, że ktoś ją zabił. Sprawa komplikuje się, gdy ginie kolejna kobieta (to nie jest ostatnia ofiara…), młoda żona mieszkającego w okolicy milionera, którą ktoś krwawo zamordował. Do pomocy miejscowym policjantom zostaje skierowana niezwykle skuteczna, choć ekscentryczna komisarz Klementyna Kopp. Aby dopaść mordercę, policjanci będą musieli poznać tajemnice mrocznej przeszłości zakonnicy, przy okazji odkrywając też mniejsze lub większe przewiny mieszkańców Lipowa.

         Akcja w Motylku toczy się dwutorowo. Z jednej strony Puzyńska drobiazgowo przedstawia przebieg śledztwa, odwołując się do schematów kryminału procedur policyjnych. Opisuje więc kolejne działania policjantów, odprawy, przesłuchania, żmudne weryfikowanie zdobywanych informacji, czyli wszystkie tzw. rutynowe czynności śledcze. Aby jednak nie znużyć czytelnika, autorka przeplata je wątkami obyczajowymi, ukazując problemy ludzi z lokalnej społeczności, ale też radości (na przykład wątek romansowy – zacieśniający się związek między Podgórskim a przybyłą niedawno do wsi atrakcyjną Weroniką). Co warte podkreślenia, Puzyńska z równą starannością portretuje zarówno postaci pierwszego, jak i drugiego planu, dbając nawet o zróżnicowanie języka, jakim poszczególni bohaterowie mówią (co notabene w polskim kryminale jest rzadkością).

         Jako się rzekło, Puzyńska odwołuje się w debiutanckiej powieści do oczywistych schematów prozy kryminalnej, co sprawia, że momentami przebieg intrygi staje się łatwy do przewidzenia (choćby to że życie dziewczyny policjanta, Weroniki, w którymś momencie będzie zagrożone). Autorce udaje się jednak tak zgrabnie żonglować znanymi skądinąd pomysłami i rozwiązaniami, że utrzymuje odpowiednie napięcie w opowiadanej historii. Innymi słowy – intryga do końca przykuwa intrygę, zaciekawia, głównie dzięki zastosowaniu chwytu rodem z prozy Christie – w małej społeczności niemal wszyscy są podejrzani, każdy coś ukrywa, kłamie i kluczy, bo ma na sumieniu mniejsze lub większe grzeszki, więc istotne jest nie tylko główne pytanie: kto zabija?, ale również wyświetlanie tajemnic bohaterów. Świadczy to, iż debiutująca autorka ma już dobrze opanowany warsztat prozy kryminalnej i ewidentny talent do wymyślanie kryminalnych historii.

         Powieść Puzyńskiej jest świetnym debiutem kryminalnym – zresztą, tej zimo-wiosny pojawi się jeszcze kilka bardzo interesujących książek autorów, który dopiero wchodzą w świat kryminału. Cieszy mnie więc, że już niedługo pojawi się kolejna powieść tej autorki, zatytułowana Więcej czerwieni.


Podziel się
oceń
3
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

środa, 24 maja 2017

Licznik odwiedzin:  108 558  

Robert Ostaszewski

ur. 1972 r., pisarz, krytyk literacki; ostatnio opublikował, wraz z Violettą Sajkiewicz, powieść kryminalną "Sierpniowe kumaki" (2012). Mieszka w Krakowie.

Kalendarz

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 108558

Lubię to