Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 242 995 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Marta Guzowska "Ofiara Polikseny"

wtorek, 18 lutego 2014 21:34

Guzowska3.jpg

Trupy w Troi

 

Marta Guzowska, Ofiara Polikseny, W.A.B., Warszawa 2014, s. 429.

 

         Powieść Marty Guzowskiej bez wątpienia była jednym z najlepszych, najoryginalniejszych debiutów w prozie kryminalnej ostatnich lat. Została dostrzeżona i doceniona. Ofiara Polikseny zdobyła prestiżową Nagrodę Wielkiego Kalibru za najlepszy kryminał 2012 roku.

         Rzecz dzieje się w Turcji, gdzie grupa naukowców prowadzi wykopaliska w ruinach starożytnej Troi, co już warte jest uwagi, bo autorzy polskich kryminałów rzadko umieszczają akcję powieści poza Polską. W tło kryminalnej intrygi wpisana jest opowieść o współczesnej Turcji widzianej oczyma człowieka Zachodu, sama w sobie interesująca, bo ukazująca kulturową odmienność tego – na pozór – tak bliskiego i dobrze znanego kraju. Ale przecież nie to jest w książce najistotniejsze. Podczas prac archeologicznych giną kolejne kobiety, a modus operandi zbrodni nawiązuje do pradawnych rytuałów. Za rozwiązanie zagadki bierze się wyborny antropolog Mario Ybl.

         Właśnie – Ybl. Główny bohater, a zarazem narrator to najmocniejszy element tej powieści. Trudno jest opisać tę postać w krótkich słowach… To skrzyżowanie Adriana Monka, Indiany Jonesa i Philipa Marlowe’a. Pijak, błazen i cynik, jak sam siebie określa. Człowiek o niewyparzonym języku, mający niezwykły dar do zrażania sobie ludzi. Typ niepokorny, który zawsze robi to, co chce, mając gdzieś zasady. Nyktofobik, czyli człowiek panicznie bojący się ciemności, który lęk oswaja w najprostszy sposób, zapijając się wieczorami w pestkę. W końcu – samotny jeździec, który na własną rękę, nie raz, nie dwa zbierając po głowie, rozwikłuje zagadkę zbrodni.

         W powieści Guzowskiej jest wszystko to, co w solidnym kryminale powinno się znaleźć: wyrazisty bohater, zmyślna intryga kryminalna i jako swoisty bonus egzotyczne tło opowieści. A do tego sporo humoru, który oswaja grozę zbrodni.

 

Tekst ukazał się w tygodniku "Polityka".


Podziel się
oceń
0
1

komentarze (2) | dodaj komentarz

Henning Mankell "Nim nadejdzie mróz"

sobota, 08 lutego 2014 14:45

Mankell_mroz2.jpg

Córki i ojcowie

 

Henning Mankell, Nim nadejdzie mróz, przekł. Ewa Wojciechowska, W.A.B., Warszawa 2014, s. 541.

 

         Kryminały Henninga Mankella nazwać można zaangażowanymi, ponieważ autor zwykł wplatać w kryminalne intrygi opowieści o rozmaitych problemach dręczących szwedzkie (i nie tylko) społeczeństwo. Nie inaczej jest w powieści Nim nadejdzie mróz, którą odczytać można jako przestrogę przed fanatyzmem religijnym, zamykającym ludziom oczy na rzeczywistość i sprawiającym, że szlachetne intencje zmieniają się w swoją zbrodniczą karykaturę. Zresztą, przed fanatyzmem wszelkiego rodzaju, bo wprawdzie zbrodniarzami okazują się w tej książce chrześcijanie, ale w jej zakończeniu pojawia się motyw ataku z 11 września na WTC.

         Jest rok 2001. Zostaje brutalnie zamordowana kobieta, której odcięte dłonie zabójca złożył jak do modlitwy. Do tego w niejasnych okolicznościach znikają przyjaciółki Lindy, córki Kurta Wallandera. Przez długi czas policjanci błądzą niczym we mgle, koniec końców wpadają na trop bardzo podejrzanej sekty religijnej.

         Nim nadejdzie mróz należy do cyklu o Wallanderze, ale akurat w tej powieści policjant z Ystad znajduje się na drugim planie. Główną bohaterką powieści jest jego córka, która po skończeniu szkoły policyjnej lada chwila ma podjąć pracę w tym samym komisariacie, z którym od lat związany jest Kurt. Nie przez przypadek, bo Mankell snuje historię nie tylko o zbrodniach i sektach, ale również o pokomplikowanych relacjach między córkami i ojcami. I nie chodzi tu jedynie o Lindę, która po latach spędzonych z dala od ojca, stara się poznać go od nowa, zrozumieć jego wybory i strategie życiowe, co często prowadzi do konfliktów, bo oboje nie mają łatwych charakterów. Ale również o jej przyjaciółkę Annę, do której niespodziewanie, po ponad dwudziestu latach nieobecności, powraca demoniczny ojciec. Nim nadejdzie mróz to nie tylko zgrabnie skrojona opowieść o zbrodni, ale też solidna proza psychologiczna.

 

Tekst ukazał się w tygodniku "Polityka".


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

środa, 24 maja 2017

Licznik odwiedzin:  108 595  

Robert Ostaszewski

ur. 1972 r., pisarz, krytyk literacki; ostatnio opublikował, wraz z Violettą Sajkiewicz, powieść kryminalną "Sierpniowe kumaki" (2012). Mieszka w Krakowie.

Kalendarz

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
2425262728  

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 108595

Lubię to