Bloog Wirtualna Polska
Są 1 272 143 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Paweł Goźliński "Dziady"

środa, 30 grudnia 2015 12:52

Gozlinski.jpgBłoto i demony

 

Paweł Goźliński, Dziady, Wydawnictwo Czarne i Agora SA, Wołowiec – Warszawa 2015, ss. 456.

 

         Na czwartej stronie okładki nowej powieści Pawła Goźlińskiego znajduje się krótki blurb autorstwa Olgi Tokarczuk: „To najbardziej zakręcony kryminał, jaki czytałam”. Zakręcony? Dlaczego? Często mianem zakręconych określa się teksty, o których nie za bardzo wiadomo, co myśleć, jak je dookreślić i nazwać; które wymykają się prostym kategoryzacjom. Z Dziadami Goźlińskiego jest inaczej, ponieważ znajduje się w tej powieści tyle materii z różnych „bajek” literackich, że na dobrą sprawę można ją nazwać jakkolwiek, a i tak się trafi, choćby mniej więcej, w punkt. Bo czegóż w tej książce nie ma?! Są chwyty rodem z powieści postmodernistycznej, z rozbuchanymi intertekstualnymi nawiązaniami do literatury romantycznej (choć nie tylko), schematy z mystery novel, z duszą, która polata kędy chce, wnika w obce ciało i pomaga w rozwiązaniu zagadki zbrodni („uwierz w ducha”!); są elementy powieści spod znaku queer, z brawurową postacią drag queen Divy Dlo, thrillera o spiskach przeciwko całemu społeczeństwu, powieści kryminalnej, obyczajowej, środowiskowej… I jest błoto.

         Akcja powieści rozgrywa się w czas tytułowych Dziadów przede wszystkim w Warszawie. Dochodzi do serii zamachów na czołowych polskich pisarzy, między innymi na Jana Żebrowskiego oraz… Tokarczuk, Głowackiego czy Twardocha. Próby morderstw są nieudolne, a cała sprawa bardzo dziwna, bo wyłapywani prawie w każdym przypadku na miejscu zdarzenia przestępcy zdają się być zupełnie niezwiązani z ofiarami, a do tego zdradzają wyraźne objawy chorób psychicznych. Do tego okazuje się, że Żebrowskiego próbowała zastrzelić Katarzyna T., blogerka modowa, córka urzędującej premier. Śledztwo prowadzi były antyterrorysta po przejściach Lang, a pomaga mu, nie do końca oficjalnie, funkcjonariuszka z wydziału wewnętrznego Sybilla Podhorecka (zwana Sy). Przez długi czas policjanci błądzą w ciemności (dosłownie i w przenośni), z trudem unikając rzucanych im pod nogi kłód. W końcu trafiają na ślad wyrafinowanego, szeroko zakrojonego spisku.

         Moim zdaniem, nie ma sensu analizowanie konstrukcji czy spójności intrygi kryminalnej takiej, jak ta wykoncypowana przez Goźlińskiego w Dziadach. Albo się ją „kupuje” w całości, z wszelkimi dziwactwami i nieprawdopodobieństwami (ingerencją ducha, egzorcyzmami jako metodą przesłuchania i zakończeniem niczym z komiksu), albo nie. Akurat ja nie przepadam za tego rodzaju rozwiązaniami. Jednak to nie intryga wydaje mi się w Dziadach problematyczna. Zmorą powieści Goźlińskiego jest nadmiar obecny na wszystkich poziomach tekstu, na przykład na poziomie kreacji postaci. Główna bohaterka powieści, Sy jest bardzo ciekawie ustawiona: ma za sobą doświadczenie uczestnictwa w ruchu katolickim, który przerodził się w sektę, nie zraziło jej to jednak do religii, do tego nie ukrywa religijnej gorliwości w pracy policyjnej, co oczywiście nie spotyka się ze zrozumieniem kolegów, nazywających ją „zakonnicą, pingwinem, świętą, papieżycą”. Jak mi się zdaje, takiej bohaterki w rodzimym kryminale jeszcze nie było. Tyle tylko że to Goźlińskiemu nie wystarczyło, dodał jeszcze Sy notoryczne problemy w relacjach z mężczyznami (to akurat nie jest nic szczególnego), syna cierpiącego na ostrą formę zespołu Aspergera, córkę niemal całkowicie zatrzaśniętą w wirtualnym świecie i nadopiekuńczą matkę po kursie jasnowidzenia na dokładkę. Fabuła Dziadów pełna jest nawiązań do wydarzeń i problemów głośnych w ostatnich latach, co zamienia książkę w swoistą prasówkę – od tragicznej strzelaniny w Magdalence po traumy polskich żołnierzy w Iraku, od problemów z polskim katolicyzmem po nietolerancję wobec mniejszości seksualnych, do wyboru, do koloru, jest tam wszystko. Fabuła powieści zmienia się w magmę, w której nikną rozwiązania naprawdę interesujące i intrygujące. Bo przecież, pomijając wszelkie dziwactwa i ozdobniki, Dziady dotykają bardzo poważnych spraw i problemów. Goźliński próbuje opisywać arcypolskie demony, gnębiące poszczególnych ludzi i całe społeczeństwo (na przykład demona niezgody), oraz odpowiedzieć nie wprost na pytanie, czy Polska nie jest przypadkiem „jednym wielkim psychiatrykiem z ponad trzydziestoma ośmioma milionami podejrzanych na obserwacji”. I oczywiście pyta o warunki i możliwości manipulacji innymi ludźmi. Co więcej, autor umie przełożyć tę tematykę na intrygujące rozwiązania fabularne, czego przykładem jest pojawiający się w powieści motyw Teatru męczenników polskich, w którym niczym w soczewce skupiają się wszelkie polskie problemy, lęki i idiosynkrazje. Tyle tylko że – powtórzę – nikną one i blakną w ferii nie zawsze potrzebnych pomysłów, motywów i wątków.

         A co ma do tego wszystkiego wcześniej wspomniane przeze mnie błoto? W Dziadach znajdują się uwagi Goźlińskiego na temat błota jako „stanu umysłu”, charakteryzującego Polaków (przynajmniej niektórych). Błoto, jak wiadomo, zasysa. Nie jest to przyjemne doświadczenie. Z drugiej jednak strony, okłady z błota mogą mieć działanie lecznicze. A gdyby tak pociągnąć tę nieco naciąganą błotną metaforykę… Czy powieść Goźlińskiego zasysa czy leczy? Podejrzewam, że zwolenników obu opcji będzie zapewne tyle samo. Mnie Dziady raczej zassały.

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Ryszard Ćwirlej "Tam ci będzie lepiej"

poniedziałek, 21 grudnia 2015 17:52

Cwirlej_am.jpg

Nowe otwarcie

 

Ryszard Ćwirlej, Tam ci będzie lepiej, Wydawnictwo Czwarta Strona, Poznań 2015, s. 548.

 

(...)

         W Tam ci będzie lepiej Ćwirleja znajdują się schematy i rozwiązania doskonale już znane z kryminałów retro innych autorów. Jest psychopatyczny seryjny morderca, traktujący kobiety nożem, jest główny bohater, będący twardzielem o miękkim sercu i własnych, niezłomnych zasadach, jest w końcu przestrzeń miejska, odgrywająca w powieści bardzo ważną rolę. Przedwojenny Poznań ukazywany jest w książce Ćwirleja z wyraźnym pietyzmem i dbałością o szczegół jako miasto kontrastów, w którym reprezentacyjne miejsca sąsiadują z kwartałami nędzy oraz zbrodni i w którym zaledwie kilka lat po odzyskaniu niepodległości mocno ścierają się dwa żywioły: niemiecki i polski. Autor Błyskawicznej wypłaty wprowadził do swojego kryminału retro kilka nowych elementów, odświeżając w ten sposób konwencję. Bardzo istotny w Tam ci będzie lepiej jest wątek problemów z budowaniem państwowości i w miarę jednolitego społeczeństwa w II RP na gruzach trzech zaborów, które bardzo różniły się choćby stopniem rozwoju cywilizacyjnego, systemami prawnymi i mentalnością mieszkańców. Ćwirlej ukazuje je, konfrontując rodowitych poznaniaków, takich jak Fischer, z „nowymi poznaniakami”, przysłanymi zwykle z dawnej Kongresówki, jak podwładny komisarza – Siewierski, których dzieli bardzo wiele, od nawyków językowych począwszy, a na stosunku do prawa czy obowiązków skończywszy. Ciekawie prezentuje się w powieści wątek szpiegowski. Ćwirlej nawiązuje do rzadko przedstawianej w prozie szpiegowskiej czy sensacyjnej sprawy współpracy wywiadów niemieckiego i sowieckiego w okresie międzywojennym oraz przedstawia początki działalności tychże wywiadów, kiedy daleko jeszcze im było do późniejszych profesjonalizmu i skuteczności.

(...)

 

Całość tekstu dostępna jest na stronie Instytutu Książki - TUTAJ

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Remigiusz Mróz "Kasacja"

czwartek, 10 grudnia 2015 16:15

Mroz.jpgGadające papugi

 

Remigiusz Mróz, Kasacja, Czwarta Strona, Poznań 2015, ss. 494.

 

         Thriller prawniczy jest gatunkiem bardzo popularnym szczególnie w Stanach Zjednoczonych, czemu trudno się dziwić, bo obowiązujący tam system prawny powoduje, że sprawy sądowe często zamieniają się w fascynujące, pełne dynamiki spektakle (także medialne) i skomplikowane gry prawników. Ma swoich mistrzów, by wspomnieć choćby Johna Grishama. W Polsce po ten gatunek pisarze sięgają z rzadka. I znowu – żadna to nowina. Prawo, system sądowniczy, praktyka działania rodzimy sądów, w których sprawy ciągną się latami, nie sprzyjają tworzeniu intrygujących fabuł. Co nie zmienia faktu, że co jakiś czas któryś z naszych pisarzy bierze się za thriller prawniczy. I najczęściej nie osiąga przesadnego sukcesu. Kolejnym z nich jest Remigiusz Mróz, prawnik z wykształcenia, autor młody (rocznik 1987) i niezwykle płodny.

         Akcja Kasacji rozgrywa się współcześnie w Warszawie. Syn wpływowego biznesmena zostaje oskarżony o podwójne morderstwo ze szczególnym okrucieństwem. Sprawa od samego początku jest zagadkowa. Wszystko wskazuje na to, że oskarżony nie znał swoich ofiar, nie wiadomo, dlaczego przez dziesięć dni przebywał w swoim mieszkaniu z ich ciałami. Do tego mężczyzna odmawia jakiejkolwiek współpracy, nawet z własnym adwokatem, a właściwie adwokatką, Joanną Chyłką, pracującą w dużej kancelarii prawniczej, której pomaga młody aplikant Kordian Oryński. Chyłka podejrzewa, że jej klient jest niewinny, jednak z tajemniczych względów nie robi on nic, by uniknąć skazania i długoletniego więzienia.

         Powieść Mroza ma swoje plusy. Wątek tajemniczej zbrodni oparty został na interesującym pomyśle piętrowej gry zasłon i pozorów oraz zaskakującym twiście (nie mogę zdradzić więcej). Do tego autor wpisuje weń problemy skomplikowanych relacji między adwokatami a ich klientem, etyki adwokackiej, które tworzą ciekawe tło rozsnuwanej historii. Wart uwagi jest zawarty w Kasacji wątek pracy w korporacji. W odróżnieniu od większości pisarzy ukazujących w ponurych barwach korporacje jako zło wcielone, Mróz skupia uwagę na korporacyjnych absurdach i ich groteskowym wymiarze, nie unikając przy tym wspominania o patologiach dręczących korporacyjny światek (na przykład o problemach z narkotykami).

         Jednak w Kasacji jest też sporo wątpliwych i wyraźnie niedopracowanych rozwiązań. Mróz słabo radzi sobie z kreacjami i prowadzeniem głównych bohaterów powieści. Dwójka adwokatów ustawiona jest w kontrze. Joanna jest doświadczoną, uznaną prawniczką, piekielnie inteligentną, momentami złośliwą i bezczelną, która prowadzi samochód jak szatan i pałaszuje mięsiwo niczym drwal po pracy. Kordian jest spokojnym, układnym, nieco nijakim młodym mężczyzną z traumą z przeszłości. Właściwie od samego początku znajomości Joanna nie traktuje Kordiana jak podwładnego i ucznia w adwokackim fachu, lecz raczej jak kumpla. Jakoś to się nawet broni, skoro prawniczka należy do osób ekscentrycznych. Tyle tylko że bohaterowie niejako zastygają w wyjściowych pozach, oni sami i ich relacje, mimo kolejnych doświadczeń i zdarzeń zmieniają się wraz z rozwojem fabuły w stopniu bardzo nikłym. A już próby budowania między nimi emocjonalnych i uczuciowych napięć wychodzą Mrozowi bardzo blado. Autor Kasacji stara się zdynamizować i relacje między bohaterami, i fabułę w ogóle poprzez duże nasycenie tekstu dialogami. Ten sprawdzony w prozie gatunkowej i zwykle skuteczny sposób w tym przypadku nie zadziałał. Kolejne rozmowy bohaterów, w których namiętnie przerzucają się żarcikami i bon motami (często wysilonymi), sprawiają, że powieść w pewnych momentach grzęźnie w nieokiełznanym gadulstwie. Także próby podkręcania napięcia w powieści nie zawsze wychodzą Mrozowi najlepiej. Tak jest chociażby w przypadku spotkania Joanny i Kordiana z Siwowłosym, domniemanym szefem zorganizowanej grupy przestępczej (rozdział 3, podrozdziały 9-10). Koncept, aby dwójka prawników zdecydowała się jechać w nieznane miejsce, na dodatek bez jakiegokolwiek wsparcia, na spotkanie z bandytą, który omal nie przyczynił do śmierci Kordiana, jest naprawdę bardzo wydumany. I nie tłumaczy tego fakt, że Joanna wpadła na taki pomysł po „spożyciu”.

         W prozie Mroza widać pewien potencjał, ale raczej na przyszłość. Niekoniecznie bliską. Cóż, na polskiego Grishama przyjdzie nam jeszcze poczekać.


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

sobota, 18 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  117 000  

Robert Ostaszewski

ur. 1972 r., pisarz, krytyk literacki; ostatnio opublikował, wraz z Violettą Sajkiewicz, powieść kryminalną "Sierpniowe kumaki" (2012). Mieszka w Krakowie.

Kalendarz

« grudzień »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 117000

Lubię to