Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 263 148 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Sabina Waszut "Rozdroża" i "W obcym domu"

poniedziałek, 30 listopada 2015 13:30

Waszut_1.jpg   Waszut_2.jpg

Cierpliwość kobiet

 

Sabina Waszut, Rozdroża, MUZA SA, Warszawa 2014, ss. 315; W obcym domu, MUZA SA, Warszawa 2015, ss. 316.

 

         Po powieści historyczno-obyczajowe Sabiny Waszut sięgnąłem z dwóch powodów: książka Rozdroża zdobyła nagrodę Pióra na Festiwalu Literatury Kobiet w Siedlcach w 2015 roku, a poza tym obie powieści, należące do jednej serii, traktują o Śląsku i ludziach tam mieszkających, byłem więc ciekaw, czy nagroda była zasłużona i jak Waszut pisze o Śląsku, regionie z różnych względów mi bliskim. Przeczytałem i – co zdradzę na wstępie – nie żałuję, bo są to powieści napisane z pomysłem, solidnie a do tego w pewnym stopniu odkrywcze, przecierające nowe szlaki na mapie współczesnej literatury.

         Główną bohaterką, a zarazem narratorką obu powieści jest Sophie, Niemka, której ojciec trafił na Śląsk w poszukiwaniu lepszego życia, co okazało się iluzją. Poznajemy ją, jako dziewczynkę, w roku 1934. Waszut przedstawia koleje jej losu: główny wątek akcji Rozdroży obejmuje lata 1934-1946, zaś W obcym domu – okres między 1945 a 1950. To czasy zdominowane przez „historię spuszczoną z łańcucha”, pełne mrocznych, tragicznych wydarzeń. Tyle tylko że Waszut w ograniczonym stopniu interesuje historia przez duże „H”. Pisarka skupia uwagę na „małej” historii, codziennym trwaniu bohaterów, zmagających się z Historią przynoszącą kumulację nieszczęść. Szkieletem opowieści zawartej w obu powieściach są zwyczajne spraw i problemy: znojne zmagania z niedostatkiem, czy wręcz nędzą, kłopoty rodzinne, małżeństwo, rozłąka z bliskimi, choroby, strach przed niepewnym jutrem, narodziny dziecka, śmierć rodzica. Oczywiście, pojawiają się w Rozdrożach i W obcym domu odniesienia do wydarzeń historycznych, są wątki dotyczące na przykład służby Ślązaków w Wehrmachcie, gwałtów dokonywanych po wyzwoleniu przez żołnierzy sowieckich, niesławnego obozu na Zgodzie czy wywózek górników do ZSRR; są sceny tragiczne i wstrząsające, jak chociażby śmierć dziecka w transporcie niemieckich uciekinierów w Rozdrożach. Jednak punkt ciężkości w prozie Waszut zdecydowanie przesunięty jest w stronę prywatnej i zarazem kameralnej opowieści o trwaniu zwykłych ludzi wbrew historii. Inaczej rzecz ujmując, Historia w bardzo dużym stopniu wpływa na życie Sophie i jej bliskich, ale stanowi jedynie tło opowieści o codziennym życiu w bardzo trudnych, czasami wręcz trudnych ekstremalnie, czasach.

         Wytłumianie tragizmu Historii i napięć narodowościowo-ideologicznych w prozie Waszut jest przede wszystkim efektem dwóch zabiegów. W obie powieści wpisana została rama czasowa, specyficznie ustawiająca główny wątek losów Sophie. Dobiegająca kresu życia Sophie odzyskuje w roku 2001 odebrany przed laty dom rodzinny. Powrót tam uwalnia falę wspomnień, niejako wymusza powrót do wydarzeń, które rozegrały się ponad pół wieku wcześniej. A akt wspominania rządzi się swoimi prawami, sprawia, że na wydarzenia, które rozegrały się dziesięciolecia wcześniej, spogląda się z inni perspektywy, by tak rzec – dłuższego trwania. Traumy wywołane tragicznymi wydarzeniami zostały już oswojone, niegdysiejsze gwałtowne emocje – wytłumione. Wspomnienia głównej bohaterki mają wymiar porządkujący. Poza tym napięcia pomiędzy ludźmi wywodzącymi się z różnych środowisk i wybierających odmienne drogi życiowe są w prozie Waszut konsekwentnie „rozbrajane”. Choć oczywiście istnieją i wpływają na bohaterów. Sophie wychodzi za Polaka, Władka. Jej teściowa okazuje jej wyraźną niechęć. Trudne relacje łączą osoby z rodziny Władka, którego brat jest zdeklarowanym komunistą, a po wojnie pracuje w aparacie bezpieczeństwa. To tylko niektóre przykłady. Jest jednak coś, co ich zrównuje, zawiesza, choćby na określony czas, dzielące ich różnice, a tym czymś jest nędza czy też zagrożenie życia. Aby przetrwać, ocalić życie własne i bliskich, bohaterowie muszą sobie pomagać, co, oczywiście, zmusza ich do trudnych wyborów i kosztownych, choćby emocjonalnie, ale nie tylko, kompromisów.

         Bardzo istotna w prozie Waszut, rzekłbym, że wręcz kluczowa, jest figura kobiety, która czeka. Na mężczyznę będącego na wojnie, na narodziny dziecka, na nowy, wygodniejszy dom. Czeka cierpliwie, organizując, w miarę możliwości, swoje życie. To właśnie z perspektywy kobiety (kobiet) czekającej ukazywany jest w książkach autorki z Chorzowa świat, Historia, Śląsk, zwykłe i niezwykłe wydarzenia. O ile tego rodzaju zabieg przepisywania Historii z punktu widzenia kobiety jest już mocno osadzony we współczesnej prozie, o tyle w odniesieniu do Śląska stanowi nowość. Do tej pory zdecydowanie dominowały w prozie opowieści o śląskich losach przedstawiane albo z punktu widzenia mężczyzn, albo inicjacyjne, dziecięco-nastoletnie. Wydaje mi się, że Waszut dodaje bardzo istotny głos do opowiadanej od jakiegoś czasu na nowo historii Śląska.

         Teksty Waszut balansują na granicy prozy popularnej i solidnej prozy środka, wychylając się ku tej drugiej. Widać wyraźnie, że chorzowska autorka z książki na książkę pisze coraz lepszą prozę. W Rozdrożach jeszcze wyraźne były dłużyzny, szczególnie w początkowych partiach tekstu, powieść W obcym domu jest już spójniejsza i klarowniejsza. Pisarka dopracowuje swój styl, oszczędny, nie nazbyt emocjonalny, dobrze przystający do rozsnuwanej opowieści. Ciekaw jestem kolejnej powieści o powojennych perypetiach Sophie.


Podziel się
oceń
4
2

komentarze (0) | dodaj komentarz

Wit Szostak "Wróżenie z wnętrzności"

poniedziałek, 23 listopada 2015 9:18

Szostak.jpgWnętrzności i inne nieprzyjemności

 

Wit Szostak, Wróżenie z wnętrzności, Powergraph, Warszawa 2015, ss. 263.

 

(...)

         Wróżenie z wnętrzności jest bardziej powieścią pytań niż odpowiedzi także dlatego, że skrzy się od migotliwych znaczeń. Szostak wprowadza, na różnych poziomach fabuły, skomplikowaną, wielowykładalną metaforykę. Najważniejsza w tekście jest, na co wskazuje już tytuł, metafora wnętrzności, konsekwentnie rozwijana w odniesieniu do wszystkich bohaterów. Sukces artystyczny przyniosły Mateuszowi rzeźby wnętrzności i instalacje artystyczne nawiązujące do nich. Matka bliźniaków przedstawiana jest jako kobieta, która wciąż „wypruwała sobie żyły” (samotnie wychowując dzieci) i „żyła z otwartym przewodem” (doktorskim). Metafora wnętrzności odsyła do – najważniejszej w powieści – opozycji wnętrze/zewnętrze, organizującej funkcjonowanie bohaterów. Bohaterowie Wróżenia z wnętrzności z uporem badają granicę między tym, co wewnątrz (ich psychiki, świata prywatnego…) i na zewnątrz, starają się znaleźć w niej przesmyki i furtki, jednak próby pokonania jej kończą się fiaskiem. I – być może – z tego wynika ich skłonność do ucieczek. Błażej pozostaje „głupim Błażejem”, który poprzestaje na wyszeptywaniu do wewnątrz opowieści konstytuującej prywatny mit. Mateusz nie odnajdzie porozumienia z najbliższymi, więc odchodzi od nich, co też jest formą zatrzaśnięcia się w tym, co wewnętrzne.

(...)

 

Całość tekstu jest dostępna na stronie Instytutu Książki - TUTAJ


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Bernard Minier "Paskudna historia"

czwartek, 19 listopada 2015 13:32

paskudna-historia-u-iext30373392.jpg

Ach, te dzieciaki…

 

Bernard Minier, Paskudna historia, przekł. Monika Szewc-Osiecka, Dom Wydawniczy REBIS, Poznań 2015, ss. 436.

 

 

         W zamykających Paskudną historię podziękowaniach Bernard Minier pisze: „moja książka nie jest autentyczną powieścią amerykańską: jest autentycznym hołdem złożonym amerykańskiej powieści (a także kinu), napisaną przez francuskiego autora”. Cóż, prawdę powiedziawszy, mnie nowa książka autora Bielszego odcienia śmierci skojarzyła się w pierwszym rzędzie z trylogią Wyspa Lewis Szkota Petera May’a, ale faktycznie, bardzo wiele jest w nowej powieści Miniera odniesień choćby do osadzonych w realiach amerykańskiej prowincji książek Stephena Kinga czy filmów braci Coen, a także do wielu innych dzieł amerykańskiej literatury (głównie popularnej) oraz filmu (kto chce, może tropić zawarte w Paskudnej historii nawiązania i mniej lub bardziej wyeksponowane cytaty).

 

         Akcja powieści rozgrywa się współcześnie na jednej z wysp archipelagu San Juan (wymyślonej przez Miniera), który znajduje się na północno-zachodnim krańcu Stanów Zjednoczonych. W tym pięknym, sielskim i spokojnym zakątku (poza sezonem turystycznym mieszkańcy nigdy nie zamykają swoich domów) na plaży znalezione zostają zwłoki Naomi, szesnastolatki, owinięte w sieć rybacką. Głównym podejrzanym jest jej rówieśnik i chłopak, Henry, z którego relacji poznajemy całą historię. Naomi chciała z nim zerwać, doszło między nimi do gwałtownej kłótni na promie, potem nikt już nie widział dziewczyny żywej. Henry jest dosyć tajemniczym nastolatkiem, wychowują go dwie lesbijki, wiadomo, że został adoptowany, jednak zarówno jego przeszłość, jak i opiekujących się nim kobiet skrywa głęboki cień. Henry wraz z grupą przyjaciół, którzy wraz z Naomi przez lata tworzyli zgraną paczkę, podejmują na własną rękę śledztwo, raz po raz pakując się w niebezpieczeństwa i wystawiając na próbę łączące ich więzi. A to jeszcze nie wszystko, bo okazuje się, że bardzo sprytny szantażysta trzyma w szachu część mieszkańców wyspy a pewien wpływowy i bezwzględny biznesmen, kandydujący na senatora, podejrzewa, że Henry jest jego dawno zaginionym synem. Jak łatwo się domyślić, intryga w Paskudnej historii jest wielowątkowa, powikłana i koniec końców przynosząca bardzo zaskakujące rozwiązanie. Dość rzec, że w tym mrocznym thrillerze prawo wcale nie zatryumfuje (i nie, nie zdradzam zbyt wiele z fabuły powieści).

 

         Paskudna historia jest nie tylko hołdem złożonym powieści amerykańskiej, ale także (a może – przede wszystkim) pokazem sprawności Miniera w żonglowaniu schematami prozy gatunkowej. Francuski pisarz bardzo zmyślnie wykorzystuje je w rozsnuwanej historii, płynnie przechodząc od jednego do drugiego. Początkowo wydaje się, że powieść będzie rozwijała się przede wszystkim w kierunku opowieści (często wykorzystywanej w kryminałach i thrillerach) o zamkniętej, lokalnej społeczności, której członkowie skrywając mroczne tajemnice, stopniowo wychodzące na jaw. Później coraz wyraźniej zaznaczają się w niej elementy młodzieżowej powieści inicjacyjnej, ukazującej proces przyspieszonego dorastania nastoletnich bohaterów, zderzonych z traumatycznymi doświadczeniami, a także rozpadu łączący ich wcześniej więzi. A do tego dochodzą jeszcze mocno wyeksponowane wątki – by tak rzec – Wielkiego Brata, instytucji sprawujących elektroniczną kontrolę nad społeczeństwem (nie zawsze, a nawet najczęściej w sposób nielegalny), bardzo często obecne w amerykańskich thrillerach.

 

         Bardzo istotny w powieści Miniera jest wątek zagarniających nastolatków zła i okrucieństwa, trudnych do wytłumaczenia, ale nieodmiennie niszczących zarówno ich samych, jak i innych ludzi. Innymi słowy, francuski pisarz odkrywa mroki nastoletniej duszy. Wart jest on uwagi nie tylko sam w sobie, wskazuje bowiem nie tylko na specyfikę prozy autora Kręgu, ale również – jak sądzę – całej francuskojęzycznej twórczości spod znaku zbrodni. Obok książek Miniera, coraz większą popularność zyskują wyrafinowane literacko, choć przy tym pełne okrucieństwa kryminały Pierre’a Lemaitre’a czy też bliższe literaturze pop thrillery Jeana-Christophe’a Grangé’ a. Może jeszcze nie zdetronizowały na dobre skandynawskiej prozy kryminalnej, ale stanowią dla niej coraz poważniejszą konkurencję. Czym różni się proza Francuzów od tworzonej przez Skandynawów? Tych drugich interesuje przede wszystkim społeczeństwo, opisywanie jego przemian i niszczących tkankę społeczną patologii. Francuzi zaś zdecydowanie większą uwagę poświęcają przypadkom poszczególnych bohaterów, badają mroki i zawiłości ludzkiej psychiki. Zdaje mi się, że zaczyna to coraz bardziej interesować czytelników.

 

 

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Jo Nesbø "Więcej krwi"

poniedziałek, 09 listopada 2015 12:14

Nesbo_Wiecej.jpgZabójca nieudacznik

 

Jo Nesbø, Więcej krwi, przekł. Iwona Zimnicka, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2015, ss. 214.

 

         Jo Nesbø ,skandynawski mistrz kryminałów, w nowym cyklu, którego akcja rozgrywa się w latach 70. XX wieku, tworzy galerię nietypowych zabójców. W Krwi na śniegu jest to Olov, czuły morderca, który kochał za bardzo, w nowej książce Więcej krwi – Jon, płatny zabójca, który nie potrafił pociągnąć za cyngiel. Co, oczywiście, wpędza go w kłopoty. Uciekając przed zemstą Rybaka, demonicznego szefa narkotykowej mafii z Oslo, Jon przez przypadek trafia do położonej na dalekiej północy Norwegii wioski, zamieszkałej przez Lapończyków i wyznawców laestadianizmu, bardzo rygorystycznego moralnie odłamu protestantyzmu. Ma prosty plan: przeżyć choćby jeden, kolejny dzień. Spotyka tam Leę, pokaleczoną przez życie kobietę, i jej niezwykłego syna. Kilka rozmów z nią zmienia wszystko. Czy Jon przeżyje? I czy odnajdzie w sobie miłość i wiarę, której nigdy w sobie nie miał?

         Książce Więcej krwi najbliżej jest do powieści sensacyjnej, ale wątki zemsty i zabójstwa, bo i ono pojawia się w tej historii, stanowią jedynie pretekst do opowieści o zderzeniu absolutnych inności. Jon po śmierci córki, która zapadła na nieuleczalną chorobę, jest absolutnie sam na świecie. Żyje bez jakiegokolwiek sensu i celu. Właściwie można powiedzieć, że jedynie trwa, sterowany instynktami. Nagle znajduje się w samym środku wyizolowanego, specyficznego światka ludzi Północy, którego nie zna i nie rozumie. Dla nich najistotniejsza są ścisłe więzi wspólnotowe oraz skład twardych reguł opartych na religii i tradycji. Wydawać by się mogło, że Jon, przestępca i ateista, oraz Lea, która niegdyś poświeciła się w imię zasad, nie są w stanie porozumieć się w jakikolwiek sposób. Nesbø opowiada, że na styku rozłącznych zbiorów inności może jednak pojawić się część wspólna. Bo są przecież – wiara, nadzieja i miłość. Bo są emocje, które mogą być dostępne wszystkim. Wystarczy się na nie otworzyć. Żaden z twórców prozy kryminalnej nie potrafi tak, jak autor Więcej krwi pisać o emocjach. Tych, które niszczą, i tych, dzięki którym można budować nowe, lepsze życie. Albo choćby próbować.

 

Tekst ukazał się w tygodniku "Polityka".


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

środa, 16 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  112 515  

Robert Ostaszewski

ur. 1972 r., pisarz, krytyk literacki; ostatnio opublikował, wraz z Violettą Sajkiewicz, powieść kryminalną "Sierpniowe kumaki" (2012). Mieszka w Krakowie.

Kalendarz

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
30      

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 112515

Lubię to