Bloog Wirtualna Polska
Są 1 272 143 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Håkan Nesser, Całkiem inna historia

niedziela, 20 listopada 2011 20:24

 

Zdesperowany Barbarotti

 

Håkan Nesser, Całkiem inna historia, przekł. Emilia Fabisiak, Czarna Owca, Warszawa 2011, s. 526.

 

         Nie od dziś wiadomo, że szwedzcy „kryminaliści” nie tylko starają się czarować czytelników intrygującymi fabułami kryminalnymi, ale również próbują opisywać i diagnozować stan współczesnego społeczeństwa szwedzkiego – czy szerzej: w ogóle społeczności rozwiniętych krajów Zachodu. Na szczęście robią to na rozmaite sposoby, więc nie grozi nam nuda. O ile na przykład Henninga Mankella czy Stiega Larssona interesują przede wszystkim kwestie społeczno-polityczne, o tyle choćby Håkana Nessera – głównie psychologiczne. Właśnie – Nesser… Daleko mu do popularności Mankella, a szkoda, bo to pisarz na pewno nie gorszy od autora Zapory, a pod pewnymi względami na pewno lepszy. Co doskonale widać w Całkiem innej historii, drugiej części tetralogii o inspektorze Gunnarze Barbarottim.

         Jak już się zgadało o Mankellu… Czym jego proza różni się od tekstów Nessera? Książki Mankella są dużo bardziej mroczne, depresyjne. U Nessera wprawdzie nie brakuje ponurych zbrodni, ale ciemna tonacja powieści z cyklu o Barbarottim zostaje przełamana dzięki postaci głównego bohatera. Ten dojrzały mężczyzna ma za sobą kilka ostrych życiowych zakrętów, ale nie boi się na nowo układać sobie życia: wychowuje gromadkę dzieci, próbuje zbudować szczęśliwy związek z nową miłością życia. Czego oczywiście nie ułatwia mu praca. W Całkiem innej historii zmaga się z serią morderstw, a sprawa ta wpędza go w desperację, tym bardziej że morderca ewidentnie sobie z nim pogrywa: wysyła do policjanta listy, w których zapowiada, kogo zabije… i faktycznie zabija. Śledczy czują się niczym bezwolne marionetki kierowane ręką szaleńca, a rozwiązanie sprawy zaskoczy wszystkich (w tym i czytelnika…).

         Barbarotti jako tako radzi sobie z prostowaniem życiowych ścieżek, czego nie można powiedzieć o innych bohaterach prozy Nessera. Szwedzki pisarz przenikliwie przedstawia zmory, dręczące ludzi żyjących w ponowoczesnych czasach: samotność, wyobcowanie, atrofia uczuć, problemy z socjalizacją… Przy czym autor bardzo umiejętnie wplata wątki psychologiczne w rozsnuwane opowieści, przede wszystkim dlatego że ma dar tworzenia niebanalnych bohaterów. Nawet postać na pozór absolutnie nijaką – mam na myśli tytułowego bohatera kolejnej części cyklu z Barbarottim, zatytułowanej Drugie życie pana Roosa – potrafi pokazać w taki sposób, że chce się śledzić jej perypetie. Mądra i smakowita proza. Po prostu.

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Konkurs z Håkanem Nesserem

wtorek, 15 listopada 2011 11:56

 

Ogłaszam konkurs, w którym do wygrania jest 1 egzemplarz powieści Håkana Nessera Całkiem inna historia.

Aby wygrać książkę, należy odpowiedzieć na pytanie - Czy Håkan Nesser jest pisarzem:

a) norweskim,

b) szwedzkim,

c) duńskim?

Odpowiedzi proszę wysyłać na adres ostiaczy1@wp.pl

Rozwiązanie konkursu nastąpi dnia 25 listopada.

Zapraszam do udziału w konkursie i życzę powodzenia w losowaniu nagrody.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

James Patterson, Ja, Alex Cross

poniedziałek, 14 listopada 2011 12:48

 

Wściekły, zdeterminowany Cross

 

James Patterson, Ja, Alex Cross, przekł. Jacek Manicki i Krzysztof Obłucki, Wydawnictwo Albatros, Warszawa 2011, s. 374.

 

         Jakiś czas temu gruchnęła wiadomość, że Amerykanin James Patterson jest najpoczytniejszym pisarzem na świecie. Łącza sprzedaż jego książek przekroczyła zawrotną liczbę ponad 220 milionów egzemplarzy! Usłyszawszy o tym, zadumałem się przez chwilę, pozazdrościłem nieco, a w końcu… zacząłem się śmiać pod nosem. Czyżby te setki milionów zmąciły mi umysł? Nie, pomyślałem tylko, że Stany Zjednoczone od lat zmagają się z kryzysem, a ktoś tam książki jednak kupuje, a u nas ponoć kryzysu nie ma, a książek nie kupuje prawie nikt… Oczywiście, to naciągane twierdzenie, bo przecież książki Pattersona tłumaczone są na wiele języków i popularne w licznych krajach, więc na te ponad 220 milionów sprzedanych egzemplarzy zapracowali czytelnicy rozmaitych nacji, w tym i Polacy, którzy, jak zaznaczyłem powyżej, ponoć książek nie kupują. Chyba trochę się zaplątałem, przejdę więc do tego, co miałem zrobić, czyli napiszę o prozie Pattersona.

         Nie należę do najwierniejszych fanów Amerykanina, nie przeczytałem wszystkich (licznych) jego książek i pewnie już nie przeczytam, ale od czasu do czasu sięgam po kolejne tytuły, lektura których przynosi mi – zazwyczaj – całkiem sporo lekturowej frajdy. Najbardziej cenię cykl powieściowy z czarnoskórym policjantem, doktorem psychologii Alexem Crossem (ci, którzy nie znają książek Pattersona, mogą kojarzyć tę postać z filmów Kolekcjoner i W sieci pająka, w których w rolę policjanta wcielił się Morgan Freeman), sięgnąłem więc po kolejny tom z serii, zatytułowany Ja, Alex Cross.

Tym razem Cross, specjalista od ścigania morderczych popaprańców, zabijających seryjnie, zmaga się ze sprawą, która wyzwala w nim wściekłość, ale też niezwykłą determinację. Zostaje zamordowana bratanica policjanta, a jej zwłoki ktoś… Tego nie zdradzę, ale opisy tego co stało się z bratanicą, to rzecz wyłącznie dla czytelników o mocnych nerwach. Cross czuje wyrzuty sumienia – kiedyś nie dość starał się pomóc bratu, którego zniszczyły narkotyki, teraz zginęła bratanica, którą dawno stracił z oczu. Za wszelką cenę chce znaleźć zabójcę. Śledztwo okazuje się zarazem bardzo bolesne dla policjanta, jak i coraz bardziej niebezpieczne. Okazuje się, że bratanica była luksusową prostytutką, a ślady prowadzą do ekskluzywnego klubu dla bogatych i wpływowych dżentelmenów. Jednym z członków klubu jest bardzo wpływowa osoba, która nie zawaha się przed niczym, by zatuszować zbrodnię. Cross podejmuje ryzykowaną grę, bo nie ma innego wyjścia. Przynajmniej w swoim mniemaniu.

Patterson jest wytrawnym rzemieślnikiem literackim, który w swoich książkach wykorzystuje świetnie sprawdzone patenty. Gdyby rozłożyć powieść Ja, Alex Cross na czynniki pierwsze, to co tam znajduję? Policyjnego profilera, który tropi psychopatycznych zabójców, motyw zabójstwa, którego ofiarą jest ktoś bliski policjantowi, seks pomieszany z przemocą, wątek możnych tego świat, którym wydaje się, że pieniądze i wpływy gwarantują bezkarność, opisy rywalizacji pomiędzy rozmaitymi rządowymi służbami… Wyliczankę mógłbym ciągnąć długo. Te schematy były wielokroć wykorzystywane i przez innych autorów prozy sensacyjnej/kryminalnej, i przez samego Pattersona. Amerykanin posiadł jednak umiejętność takiego nimi żonglowania, że summa summarum kolejne jego książki nie sprawiają wrażenie nudnych repetycji. Jak on to robi? Po pierwsze, dzięki zwięzłości. Patterson (zresztą jak wielu innych pisarzy amerykańskich) konsekwentnie i świadomie rezygnuje z rozlewności narracji, charakterystycznej choćby dla skandynawskich „kryminalistów”, ograniczając do niezbędnego minimum wtręty natury politycznej, socjologicznej czy psychologicznej. Po drugie, dzięki dyscyplinie fabularnej. W prozie Pattersona każdy motyw, wątek, każdy podział na rozdziały jest niezbędny w założonym planie fabularnym i służyć ma temu, by zachęcić czytelnika, do przerzucenia kolejnej strony. Po trzecie, a co wynika z drugiego, tworzone przez Pattersona opowieści mają magnetyczną moc przyciągania – zwykle gdy sięgałem po książki tego pisarza, to odkładałem je dopiero po dotarciu do ostatniej strony.

Koniec końców, niby to żadna sztuka, niby to proza o nastawieniu komercyjnym, niby robiona wedle rozpiski, niby produkcja taśmowa, w której uczestniczą anonimowi pomocnicy… Ale jak to się czyta!        


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Rozwiązanie konkursu z Krzysztofem Kotowskim!

środa, 09 listopada 2011 17:19

 

Laureatem konkursu został Pan Piotr Cyz z Tarnowa. Gratuluję!

Odpowiedź na pytanie konkursowe: głównym bohaterem cyklu powieści Kotowskiego, do którego należą między innymi Marika i Obława, jest dziennikarz Adam Kniewicz.

Wszystkim, którzy nadesłali odpowiedzi, dziękuję za udział w konkursie.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Umberto Eco, Cmentarz w Pradze

czwartek, 03 listopada 2011 16:57

 

Uniwersalna formuła spisku

 

Umberto Eco, Cmentarz w Pradze, przeł. Krzysztof Żaboklicki, Noir sur Blanc, Warszawa 2011, s. 502.

 

         Główne składniki kolejnych powieści Umberto Eco są doskonale znane – sporo odniesień do historii i literatury, mnóstwo erudycyjnych wtrętów, odrobina tajemnicy, temat, który dobrze określa fraza jednego z moich ulubionych polskich prozaików: „to wielki problem nas wszystkich”, a do tego wyrazisty główny bohater. To wszystko znalazło się w Cmentarzu w Pradze, książce od miesięcy zapowiadanej jako bestseller. Czy faktycznie takowym się stanie? Nie sądzę.

         Akcja powieści rozgrywa się w XIX wieku, głównie we Włoszech i Francji. Eco próbuje, we właściwy sobie sposób, przedstawić genezę powstania Protokołów mędrców Syjonu, fałszywki, która prze długi czas nakręcała europejski antysemityzm. A w nieco ogólniejszym planie przedstawia „uniwersalną formułę spisku”, mechanizmy, które napędzają powstawanie rozmaitych spiskowych teorii dziejów i propagandy nienawiści, która kozłami ofiarnymi czyni a to Żydów, a to masonów… Temat wydaje się intrygujący, w końcu spiskowe teorie mają się wciąż wyśmienicie, tyle tylko że Eco ujął go w sposób wysoce irytujący.

         Akcja Cmentarza w Pradze – i tak o dynamice pojedynku szachowych arcymistrzów – raz po raz grzęźnie na mieliznach kolejnych, szczegółowych opisów tajemnych stowarzyszeń, masońskich rytuałów, czarnych mszy czy przytoczeń antysemickiego bredzenia. Naprawdę nie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego włoski pisarz z taką lubością pisze o chrześcijańskich dzieciątkach porywanych przez Żydów, którzy potrzebują krwi niewiniątek do produkcji macy, czy masońskich stopniach wtajemniczenia. I nawet mniejsza o to, że temat spiskowych teorii jest zgrany do cna, rzecz w tym że Eco w swojej powieści nie dość wyraźnie stawia cudzysłowy, że chyba trochę pogubił się w epatowaniu chorym myśleniem.

         W tej powieści jako tako broni się właściwie tylko główny bohater, choć to postać obrzydliwa. Simonini vel Dalla Piccoli, cierpiący przez jakiś czas na rozdwojenie jaźni, to fałszerz, cyniczny hochsztapler współpracujący z rozmaitymi tajnymi służbami, człowiek, który dla pieniędzy jest w stanie zrobić wszystko. To on okazuje się być inspiratorem powstania Protokołów mędrców Syjonu. Ale jedna w miarę ciekawa postać, to jedna stanowczo za mało jak na powieść kogoś takiego jak Eco.

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

sobota, 18 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  116 991  

Robert Ostaszewski

ur. 1972 r., pisarz, krytyk literacki; ostatnio opublikował, wraz z Violettą Sajkiewicz, powieść kryminalną "Sierpniowe kumaki" (2012). Mieszka w Krakowie.

Kalendarz

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
282930    

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 116991

Lubię to