Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 263 148 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Marek Harny "Dwie kochanki"

środa, 29 października 2014 10:42

Harny.jpg

Kochankowie wyklęci

 

Marek Harny, Dwie kochanki, Prószyński i S-ka, Warszawa 2014, s. 632.

 

         Ostatnimi czasy Marek Harny skupiał się na pisaniu głównie cyklu kryminalnego o dziennikarzu śledczym Bukowskim, z którego największą popularnością cieszyła się powieść Pismak. A przecież krakowski autor uznanie uzyskał przede wszystkim dzięki współczesnym książkom obyczajowym z polską historią w tle. Po latach w bardzo ciekawych Dwóch kochankach wrócił do mocno sprawdzonej przez siebie konwencji opowieści obyczajowo-romansowych. I wrócił również do tematu żołnierzy wyklętych.

         Szkieletem fabuły w nowej powieści Harnego jest historia trudnych związków głównego bohatera, leciwego pisarza Marcina Cichego, nazywanego Siwym, z tytułowymi kochankami. Marcin wraz z nową kobietą, Agatą, być może, jak sądzi, swoją ostatnią wielką miłością, pisze scenariusz filmu dokumentalnego o polsko-żydowskiej artystce, z którą dziesięciolecia temu połączył go krótki, acz burzliwy romans. Aby liczyć na w miarę szczęśliwą przyszłość, bohater musi najpierw uporać się z przeszłością, co nie jest łatwe, bo pełno w niej rodzinnych tajemnic, zmyśleń i półprawd. Jego bliscy, uwikłani w działalność podziemia antykomunistycznego, najpierw nie za bardzo mogli a potem już nie chcieli mówić o mrocznych wydarzeniach sprzed lat. Trupy w szafie pozostały.

         Wątek romansowy w Dwóch kochankach stanowi pretekst do rozliczeń z arcypolskimi problemami, takimi chociażby jak skomplikowane relacje polsko-żydowskie czy ocena działań AK-owskich „leśnych”, tak w czasie wojny, jak i po jej zakończeniu. Harny wskazuje, że wciąż mamy kłopot ze szczerym rozliczeniem się z przeszłością, że proces dochodzenia do prawdy o czasch wojny i wczesnego PRL-u nadal nie został zakończony. Więcej nawet - że obecnie mało komu zależy na prawdzie, bo stała się ona jedynie elementem koniunkturalnych gier ideologiczno-politycznych. Zakończenie powieści zdaje się sugerować, że można oczyścić szafy z trupów, przewietrzyć je i zacząć życie od nowa. Ale czy nie jest ono nazbyt optymistyczne?


Podziel się
oceń
3
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Zygmunt Miłoszewski "Gniew"

poniedziałek, 27 października 2014 12:39

Gniew_Miloszewski.jpg

Za zamkniętymi drzwiami

 

Zygmunt Miłoszewski, Gniew, W.A.B., Warszawa 2014, ss. 380.

 

   Na nowy kryminał Zygmunta Miłoszewskiego z cyklu o prokuratorze Teodorze Szackim wielu czytelników czekało z niecierpliwością. Pewnie równie wielu lękało się, oczywiście, nie samej powieści, lecz zapowiedzi autora, iż Gniewem domknie trylogię, że nie zamierza pisać kolejnych książek, których głównym bohaterem byłby prawnik-mizantrop.    

   Jak każdy dobry kryminał, powieść zaczyna się od istnego trzęsienia ziemi. Już na drugiej stronie czytelnik dowiaduje się, że Szacki, który lubi postrzegać siebie jako samotnego szeryfa stojącego na straży prawa, kogoś dusi. Po tym wstrząsie akcja zdecydowanie zwalnia, co nie znaczy, że grzęźnie na mieliznach nudy (...)

 

Całość tekstu dostępna jest na stronie Instytutu Książki - http://www.instytutksiazki.pl/ksiazka-tygodnia,aktualnosci,32035,gniew.html

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Robert Harris "Oficer i szpieg"

czwartek, 23 października 2014 10:15

Harris_oficer.jpg

Ostatni sprawiedliwy

 

Robert Harris, Oficer i szpieg, przekł. Andrzej Niewiadomski, Wydawnictwo Albatros, Warszawa 2014, s. 527.

 

         Niby historia Alfreda Dreyfusa, francuskiego oficera żydowskiego pochodzenia, bohatera najgłośniejszej afery szpiegowskiej końca XIX wieku jest powszechnie znana, niby opisywano już ją na najrozmaitsze sposoby, ale Robertowi Harrisowi, wybitnemu brytyjskiemu specowi od prozy gatunkowej, znanemu chociażby z powieści Autor widmo zekranizowanej przez Romana Polańskiego, udało się tchnąć w tę opowieść nowe życie. Przede wszystkim poprzez odpowiednie ustawienie głównego bohatera, a zarazem narratora powieści Oficer i szpieg. Jest nim pułkownik Georges Picquart, który niedługo po skazaniu Dreyfusa zostaje szefem tajnej sekcji wojskowego wywiadu. Podczas jednego z prowadzonych dochodzeń odkrywa, że dowody winy Dreyfusa zostały sfabrykowane. Nikomu z jego przełożonych nie zależy na wyjaśnieniu sprawy. Ostatnim sprawiedliwym okazuje się Picquart. Ryzykując karierę w armii, która paradoksalnie jest dla pułkownika wszystkim, a także spokój bliskich, postanawia wyjawić całą prawdę o aferze Dreyfusa. Staje sam naprzeciw – zdawać by się mogło – wszechmocnej machiny tajnych służb.

         W powieści Oficer i szpieg Harris zmiksował schematy powieści szpiegowskiej i thrillera sądowego, dodając do nich smakowite opisy Francji schyłku XIX wieku. Ale wbrew pozorom ta książka nie jest tylko i wyłącznie kolejną sensacyjną historią, trzymającą czytelnika do końca w napięciu. Przypominając aferę Dreyfusa, Harris zwraca uwagę na wciąż aktualny problem – wszechmocy rozmaitych tajnych służb, które w imię walki z terroryzmem czy dbania o tzw. „bezpieczeństwo narodowe” łamią prawo i niszczą ludzi, czasami niewinnych. Zdeterminowany Picquart koniec końców wybronił Dreyfusa. Ale czy w każdym przypadku znajdzie się ostatni sprawiedliwy?

 

(Tekst ukazał się w tygodniku "Polityka".)


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Philip Kerr "Blady przestępca"

czwartek, 16 października 2014 8:42

Kerr.jpg

Ostateczny koniec złudzeń

 

Philip Kerr, Blady przestępca, przekł. Barbara Kopeć-Umiastowska, W.A.B., Warszawa 2014, s. 349.

 

         Międzywojnie jest jednym z ulubionych okresów historycznych autorów kryminałów retro. Nie tylko rodzimych. Tyle tylko że w większości przypadków wydarzenia polityczno-społeczne lat 20. i 30. ubiegłego wieku stanowią w powieściach kryminalnych jedynie blade tło zbrodniczych intryg. Zdarzają się jednak książki, w których historia i zbrodnia odgrywają równoważne role. W Polsce jest to cykl kryminałów Marcin Wrońskiego z komisarzem Maciejewskim. W literaturze anglojęzycznej – choćby niezwykle ciekawa seria Philipa Kerra z policjantem i detektywem Bernhardem Güntherem, której drugą częścią jest Blady przestępca.

         Jest rok 1938, Bernhard jak zwykle ma kłopoty. Zostaje zamordowany jego wspólnik z agencji detektywistycznej. Do tego bohater zostaje zmuszony przez SS do powrotu do policji i zajęcia się sprawą seryjnego zabójcy grasującego w Berlinie, który masakruje blondwłose nastolatki ze stuprocentowo niemieckich rodzin. Jedynie Bernhard, nieuwikłany w partyjne układy, może go dopaść. I koniec końców znajduje mordercę. Tyle tylko że jest to gorzka wygrana, bo zbrodniarz i jego wspólnicy – jak się okazuje – nie trafią pod sąd.

         W kryminale noir – a do tradycji tego podgatunku odwołuje się Kerr – nieomal zawsze prywatny detektyw jest bohaterem paradoksalnym. Nawet wtedy gdy odnosi sukces, rozwikłując kolejną skomplikowaną sprawę, po części przegrywa, tracąc bliskich, kobiety czy pieniądze. Z Güntherem jest jeszcze gorzej – ostatecznie traci złudzenia. Wprawdzie na to, co dzieje się w jego kraju, patrzy trzeźwym okiem, przewidując rychła katastrofę, jednak na miarę swoich skromnych możliwości stara się uratować kogo się da, oddalić widmo kolejnej zbrodni w majestacie ówczesnego prawa. W jednej z ostatnich scen powieści bohater po Nocy kryształowej idzie ulicami Berlina zasłanymi odłamkami rozbitych szyb. Wie, że szaleństwo nieodwołalnie zwyciężyło. Przejmująca scena. I przejmujący kryminał.

 

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Urban Waite "Na krawędzi"

sobota, 11 października 2014 17:26

Waite.jpg

Powieść ucieczki

 

Urban Waite, Na krawędzi, przekł. Jan Kraśko, Wydawnictwo Albatros, Warszawa 2014, ss. 335.

 

         Istnieje podgatunek zwany powieścią drogi, którego klasyczną realizacją jest W drodze Jacka Kerouaka. Gdybym chciał bawić się w subtelne genologiczne rozróżnienia, stworzyłbym kolejny podgatunek – powieść ucieczki, często wykorzystywany przez autorów książek sensacyjnych i kryminalnych. Powieść sensacyjna Na krawędzi Urbana Waite’a jest właśnie powieścią ucieczki. Po wielokroć.

         Obaj główni bohaterowie Na krawędzi uciekają, choć na różne sposoby i – by tak rzec – na rozmaitych płaszczyznach. Zastępca szeryfa w mieścinie na pograniczu amerykańsko-kanadyjskim, Bobby Drake ucieka przed pamięcią o ojcu, który kiedyś był szeryfem w tym samym miejscu, ale przeszedł na „ciemną stronę mocy” i został skazany za przemyt narkotyków. Narkotyki przerzuca przez granicę również Phil Hunt, dużo starszy od Bobby’ego, człowiek za którym ciągną się problemy. Lata temu zabił człowieka, odsiedział dziesięcioletni wyrok, potem próbował żyć uczciwie, hodując wraz ze swoją żoną konie, ale aby związać koniec z końcem, musiał „dorabiać” w biznesie narkotykowym. Jak łatwo się domyślić, ich drogi się przecinają. Drake udaremnia przemyt 200. kilogramów heroiny, wprawdzie Hunt mu się wymyka, ale to dopiero początek jego wielkiej ucieczki. Ścigają go służby federalne, którym pomaga Bobby, ale też psychopatyczny płatny zabójca, nasłany na niego przez pośrednika w obrocie narkotykami, a w końcu również sami właściciele przejętych przez policję narkotyków. Właściwie Hunt od samego początku wie, że nie wyjdzie z tego cało. Chce właściwie jednego – ocalić żonę. Ucieka, nie ma innego wyjścia…

         Akcja w powieści Waite’a jest bardzo dynamiczna, precyzyjnie poprowadzona, zwarta (czasami naprawdę lepiej jest napisać powieść sensacyjną/kryminalną na 300 stron, niż rozwlekać ją do „skandynawskich” rozmiarów) i pełna zaskakujących zwrotów. Końcowe sceny powieści mogłyby być ozdobą każdego dobrego filmu akcji. Warty uwagi jest dobrze oddany klimat amerykańskiej prowincji, trochę jak z filmów braci Coen. Nie przez przypadek przywołuję znanych filmowców. W powieść Waite’a podobnie jak w filmy braci Coen wpisany jest pewien dystans do opowiadanych historii. W Na krawędzi wyraźny jest on w kreacji postaci płatnego zabójcy, Fishera, absolutnego świra, brutalnie mordującego niemal każdego, kto mu wejdzie w drogę, która ociera się o parodię tego typu bohatera, jakże często pojawiającego się nie tylko w amerykańskiej prozie spod znaku zbrodni.

         Ale w powieści Waite’a znaleźć można coś jeszcze poza świetnie skrojoną sensacyjną historią – rozważania na temat winy i kary oraz zmagań z mrocznym dziedzictwem przeszłości. Czy po odpokutowaniu zbrodni można zacząć życie zupełnie od nowa? Czy można odciąć się od przeszłości, która ciąży niczym kula u nogi? Przypadki obu głównych bohaterów, jak również ich przemyślenia, wskazują, że nie jest to do końca możliwe. Jest jeszcze jedna warstwa problemowa w powieści Waite’a sugerowana w tytule. Gdzie jest granica między prawem a bezprawiem, dobrem a złem? W naszych – zresztą, chyba nie tylko w naszych – czasach jest ona bardzo nieostra. Często przypadek, albo nieszczęśliwy splot wydarzeń sprawiają, że ktoś, balansując na krawędzi, robi krok w stronę bezprawia. Jak Hunt. Znamienne jest to, co w pewnym momencie Drake mówi do Hunta i jego żony: „Dla mnie jesteście dobrymi ludźmi, po prostu mieliście pecha”.

         Koniec końców, czy można skutecznie uciec przed przeszłością, konsekwencją dawnych błędów czy własnymi demonami? Waite zdaje się sugerować, że nie. Jego bohaterowie uciekali i uciekać będą. Mogą jedynie sprawić, by uciekając, nie niszczyli siebie i innych.


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

środa, 16 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  112 576  

Robert Ostaszewski

ur. 1972 r., pisarz, krytyk literacki; ostatnio opublikował, wraz z Violettą Sajkiewicz, powieść kryminalną "Sierpniowe kumaki" (2012). Mieszka w Krakowie.

Kalendarz

« październik »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 112576

Lubię to