Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 263 148 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Wojciech Chmielarz "Wampir"

wtorek, 19 stycznia 2016 9:09

Chmielarz_Wampir.jpgSkoczek i nieudacznik

 

Wojciech Chmielarz, Wampir, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2015, ss. 328.

 

         W zeszłym roku Wojciech Chmielarz zdobył prestiżową Nagrodę Wielkiego Kalibru za jeden z kryminałów z serii o warszawskim policjancie komisarzu Mortce. Powieścią Wampir otwiera nowy, gliwicki cykl kryminalny. Mogłoby się wydawać, że to dobra wiadomość choćby dlatego, że Śląsk wciąż jeszcze jest stosunkowo słabo, w porównaniu z innymi regionami, reprezentowany w prozie kryminalnej, a przecież zarówno historia, jak i teraźniejszość tego regionu aż się proszą o fabuły spod znaku zbrodni. Czy Chmielarz wykorzystał ten potencjał? Obawiam się, że nie.

         Akcja Wampira rozgrywa się w współcześnie w Gliwicach. Dwudziestoletni Mateusz skacze z dachu wieżowca. Prokuratura uznaje, że było to ewidentne samobójstwo, w co nie wierzy matka chłopaka, poprzez adwokata wynajmuje więc młodego prywatnego detektywa Dawida Wolskiego. Badając sprawę Mateusza, detektyw wchodzi w mroczny świat handlarzy narkotyków oraz alfonsów stręczących nastolatki.

         W swoich kryminałach Chmielarz często sięga po głośne medialnie tematy. Nie inaczej jest i w Wampirze, w którym jeden z kluczowych wątków tyczy prostytucji nieletnich. We wcześniejszych powieściach jednak wbudowywał je w wielowątkowe, pokomplikowane intrygi. Fabuła nowej powieści jest zdecydowanie prostsza, poza tym dosyć łatwo można się domyślić, ku czemu zmierza. Kolejne ustalenia detektywa niszczą pielęgnowany przez matkę wizerunek Mateusza jako sympatycznego, mądrego młodego mężczyzny, który miał przed sobą świetną przyszłość. Przewidywalność nie jest jednak w nowej książce Chmielarza najgorsza. Największy problem w Wampirze stanowi główny bohater. Dawid absolutnie nie radzi sobie ani w życiu prywatnym, ani w zawodzie detektywa, w którym utrzymuje się jako tako tylko dzięki protekcji znienawidzonego ojca, niegdyś wziętego adwokata. Detektyw jest sfrustrowanym nieudacznikiem, praktycznie wszystko czego się tknie, kończy się mniejszą lub większą katastrofą. Oczywiście, typ detektywa, który jest ofiarą losu i nieustannie zbiera cięgi, jest mocno wpisana w kryminalną tradycję, ale – jak dla mnie – w powieści Chmielarza sprawdza się słabo. Co, niestety, nie wróży cyklowi gliwickiemu najlepiej.


Podziel się
oceń
1
2

komentarze (3) | dodaj komentarz

Henning Mankell "Grząskie piaski"

piątek, 15 stycznia 2016 13:52

Mankell_Piaski.jpgCicha walka

 

Henning Mankell, Grząskie piaski, przekł. Ewa Wojciechowska, W.A.B., Warszawa 2015, ss. 318.

 

         Piątego października 2015 roku zmarł Henning Mankell, nie tylko mistrz skandynawskiej prozy kryminalnej, twórca niezapomnianej postaci komisarza Wallandera, ale jeden z najciekawszych prozaików europejskich ostatnich dziesięcioleci. Na początku 2014 roku zdiagnozowano u szwedzkiego pisarza raka płuc. Przypomnienie tego właśnie wydarzenia otwiera książkę Grząskie piaski, która powstawała w trakcie leczenia Mankella. Nie jest ona jednak kolejną opowieścią o zmaganiach ze śmiertelną chorobą, choć ma, oczywiście, wymiar psychologicznej autoterapii. Już w pierwszym rozdziale autor objaśnia zamysł projektu pisarskiego: „właśnie o tym jest ta książka. O moim życiu, O tym, co było, i o tym, co jest”. Dodałbym, że również: o tym, co będzie, ponieważ istotny w książce, powracający niemal obsesyjnie, jest wątek ekologiczny, tyczący kłopotliwego dziedzictwa, pozostawionego przez współczesnych przyszłym pokoleniem, choćby w postaci odpadów atomowych, ukrywanych w wydrążonych w skałach sztolniach.

         Na Grząskie piaski składają się zapisy impresji i przemyśleń powstałych dzięki przeglądaniu „wewnętrznego archiwum” i wędrówek po „galerii pałacu wspomnień”. Mankell przypomina kluczowe w jego życiu momenty, jak odkrycie w wieku dziewięciu lat własnej tożsamości, owo nagłe olśnienie, że „ja to ja, nikt inny. Ja to ja”, czy podróż do Salamanki, która zaowocowała istotnymi wyborami życiowy. Wspomina osoby, zarówno spotkane przez siebie, jak i poznane poprzez książki czy dzieła sztuki, które w ten czy inny sposób okazały się dla pisarza ważne. Powraca do książek, obrazów, muzyki, które przynoszą mu ukojenie w „cichej walce” z chorobą. Ale też pomagają w zmaganiach z pamięcią, w której sporo jest także bolesnych wspomnień. Grząskie piaski są dla mnie czymś w rodzaju pisarskiego testamentu Mankella, pozbawionego zadęcia czy zbędnej autokreacji. Rzec by można – cichego. Szwedzki pisarz przygląda się swojemu życiu i światu czasami ze zdziwieniem, to znowu z lekką irytacją. Jednak zdaje się być pogodzony. I ze sobą, i ze światem. Był jego częścią, zrobił, co mógł. Tyle tylko i aż tyle, bo przecież: „Opowieść nie ma końca. Opowieść trwa”.

 

Tekst ukazał się na stronie internetowej tygodnika "Polityka".


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

środa, 16 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  112 547  

Robert Ostaszewski

ur. 1972 r., pisarz, krytyk literacki; ostatnio opublikował, wraz z Violettą Sajkiewicz, powieść kryminalną "Sierpniowe kumaki" (2012). Mieszka w Krakowie.

Kalendarz

« styczeń »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 112547

Lubię to