Bloog Wirtualna Polska
Są 1 272 143 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Nagroda dla powieści kryminalnej

wtorek, 28 stycznia 2014 1:04

konkurskryminalnapila.jpg

 

Jest nowa nagroda dla powieści kryminalnych. Kryminalna Piła dla najlepszej kryminalnej powieści miejskiej. Zgłoszenia do 28 lutego. Zapraszam!


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Od zera do bohatera, czyli o modzie na kryminały po polsku

niedziela, 26 stycznia 2014 0:39

NDK_nagłowek-strony1.jpg

 

         Ze wszystkich stron słychać narzekania, że z polską prozą z roku na rok dzieje się coraz gorzej, że zbyt mało pojawia się intrygujących, nowatorskich książek, że nie pobudzają one do dyskusji, że – koniec końców – czytelnicy odwracają się od tego, co sygnowane jest jako „pisanie po polsku”, woląc sięgać po tłumaczenia mniejszych lub większych gwiazd z zagranicy… Oczywiście, można się spierać, czy aż tak ponura diagnoza jest słuszna, czy faktycznie kondycja naszej literatury przypomina stan przedzawałowca. Jak na moje oko, trudno o nadmierny optymizm, bo faktycznie bywało (nie tak znowu dawno) zdecydowanie lepiej i ciekawiej. Mimo to pośród wszechobecnego średniactwa, by nie rzec – mizerii, niektóre odmiany i gatunki prozy wyglądają całkiem dobrze, a nawet zdają się bujnie rozwijać. Tak jest z reportażem czy kobiecą literaturą środka. Jednak w ostatnich latach największa kariera w stylu: od zera do bohatera stała się udziałem prozy kryminalnej. I nie chodzi w tym przypadku tylko i wyłącznie o wzrost zainteresowania czytelników, ale również o niezwykły progres jakościowy prozy spod znaku zbrodni i zmianę jej recepcji (...)

 

To fragment mojego artykułu, którego całość znajduje się w dwumiesięczniku "Nowa Dekada Krakowska" nr 6/2013.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Krótka piłka z Agnieszką Wolny-Hamkało

wtorek, 21 stycznia 2014 16:47

Wolny_fota.jpg

Prozatorskie tango

 

Zawsze chciałem zadać to pytanie, ale się lękałem... Czemu właściwie poetka/poeci biorą się za pisanie powieści?

Wyobraź sobie jakiś piękny taniec – niech to będzie tango. Możesz w nieskończoność wyrażać w nim swoje emocje. Pozwala Ci na ekspresję w ramach swojej konwencji. Ale czasem chcesz poczuć inne tempo. Pisanie poezji uruchamia inne funkcje mózgu, co innego się świeci, kiedy piszesz prozę. W wierszu, który jest bardziej intymny i niecierpliwy – jesteś bardziej nagi. Proza to teatr: odsłaniasz kurtynę, przedstawiasz postaci i zaczynasz spektakl. Jest jeszcze jedna ważna rzecz: wydaje mi się, że dobrze jest czasem zmienić kontekst i formę, eksperymentować. Wiesz, jeśli za dobrze czujesz się na jakimś polu, wchodzisz w pewne automatyzmy – sądzę, że dobrze jest wtedy dokonać jakiegoś zwrotu – progresywnego, porozciągać mięśnie i napisać scenariusz, zrobić film, jakiegoś fikołka.

 

Będę brutalnie szczery – a nie chodziło przypadkiem o to, że powieści lepiej się sprzedają niż tomy wierszy?

Nie. Wydawanie książek z wierszami uczy pokory: nie należy się niczego spodziewać, to tylko budzi frustrację. A pieniądze jakoś nigdy nie szły w parze z pisaniem. Więc łatwiej od razu założyć, że pieniędzy szukasz gdzie indziej.

 

Rozumiem. Wracając do poprzedniej kwestii: nim odsłoniłaś kurtynę, wiedziałaś, co dalej będzie w Zaćmieniu?

Tak, od początku wiedziałam, jak książka się skończy. Ostatnią scenę miałam wyświetloną ze szczegółami. Ale to nie znaczy, że nie dawałam się zaskoczyć swoim bohaterom. Czasem trzeba zaufać językowi – i to on prowadzi. Czasem prowadzi bohaterka, ale nie można dać się zdominować, wyprowadzić z miasta na manowce.

 

Gdybyś miała w krótkich, żołnierskich słowach powiedzieć, o czym jest Twoja powieść to...

To dla mnie trudne. Każda odpowiedź będzie redukcją i degradacją książki. Tym bardziej, że starałam się stworzyć w Zaćmieniu kilka ścieżek, którymi czytelnik mógłby pójść. Orhan Pamuk pisał o punkcie ciężkości, centralnym punkcie książki – ale nie musi nim być treść, to może być atmosfera książki albo jej język. Jeśli bym powiedziała, że ta książka jest o kobiecie, która dla wydawnictwa zbiera najciekawsze i najdziwniejsze historie od różnych, mniej lub bardziej przypadkowych czubków – to działałbym przeciwko książce. Bo przecież to jest tylko pierwszy, umowny plan – dla mnie także ważny. Chciałam napisać książkę „do czytania” – taką, która będzie wołać do Ciebie z kuchni, że nie skończyłeś, do której będziesz się śpieszyć. A jednocześnie chciałam opowiedzieć kilka innych rzeczy: wiesz, o tożsamości, miłości i literaturze, o spektaklu i apokalipsie, o schizofrenicznej duszyczce, którą w sobie nosimy i która nas nosi: w prawo i w lewo. O relatywizmie i starości i tym, co z nami robi ciało i tak, dalej – widzisz, zaczyna to nabrzmiewać i pojawiają się wielkie litery i wstydliwe słowa. A rzecz polega na tym, żeby to zrobić jednocześnie dotkliwie i bezpretensjonalnie. Ale mnie ta książka zupełnie pozbawiła oddechu, w tym sensie, że ją pisałam bezwarunkowo, bez asekuracji.

 

O starości... Ciekawe… Nie wpadłbym na taki trop interpretacyjny.

Taki moment, kiedy przestajesz już szukać wszędzie nowych początków, nitek babiego lata.

 

To mi wyjaśniłaś! Ja to bym nazwał raczej rezygnacją. Ale dobrze, czy nie uważasz, że w tej powieści język jest ważniejszy niż opowieść, czy właściwie opowieści?

Myślę, że jednak nie. Od początku założyłam, że nie piszę żadnej prozy poetyckiej, tylko powieść i mają być bohaterowie i ma się dziać. Te wszystkie momenty, kiedy pojawiają się wątki „niepasujące” do „piękna świata” były dla mnie szczególnie ważne. Liryzm połączony z wulgarnym językiem ulicy – tak gdzieś o Zaćmieniu czytałam, ale przecież tak jest, prawda? – Kochamy się, a potem dłubiemy w nosie, oglądamy wzniosły film, a potem myjemy sobie pupę, śmiejemy się a o milimetr od nas jest cała beka łez – i dalej w tym stylu.

A język jest oczywiście wszystkim, jedynym medium, przez który czytasz ten świat. Więc od Twojego operowania tym narzędziem zależy, czy ktoś zobaczy bohaterkę na moście grzechoczącą sobie zapałkami przy uchu. Czy ktoś się poczuje na tyle blisko niej, żeby coś z nią przeżyć, żeby ona się przedostała poza papier. W tym sensie język jest zawsze najważniejszy, kluczowy .

 

Napiszesz jeszcze jakąś powieść, czy to był jednorazowy eksperyment?

Tak, napiszę.

 

Masz już pomysł?

Mam dużo pomysłów na opowiadania i powoli je realizuję. Gdzieś z drugiej strony piszą się wiersze. Ale na kolejną powieść chcę chwilę poczekać, niech mnie ta książka postawi pod ścianą i przystawi pistolet do głowy: wtedy zacznę pisać.

 

Mam nadzieję, że Cię nie zabije. Dziękuję za rozmowę.


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Agnieszka Wolny-Hamkało "Zaćmienie"

poniedziałek, 13 stycznia 2014 18:17

Wolny.jpg

 

Zaginęła bez wieści (w opowieści)

 

Agnieszka Wolny-Hamkało, Zaćmienie, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2013, ss. 198.

 

         Zwykle, gdy widzę książkę zdeklarowanego/j poety/ki, który/a przechodzi na prozatorską stronę mocy, budzi ona mój niepokój. W większości przypadków nie kończy się to dobrze. Ani dla autora, ani – tym bardziej – dla czytelnika. W wersji najgorszej dostajemy rozpisany na kilkadziesiąt albo więcej stron poemat prozą, w odmianie nieco light – prozę poetycką. Obie te formy niespecjalnie do mnie trafiają. Tylko nieliczni poeci zdają się rozumieć, że pisanie prozy to inna bajka, poetyka i technika niźli pisanie wierszy. Jest jeszcze inna możliwość: nieustanne balansowanie między poetycką wrażliwością a prozatorską konsekwencją. Takie rozwiązanie wymaga i wyobraźni, i pokory (wobec schematów). Mało kto takie rozwiązanie wybiera, mało kto potrafi coś takiego napisać. Agnieszka Wolny-Hamkało ruszyła tą ścieżką. I nie pobłądziła. Przynajmniej, nie do końca.

         Nie mam bladego pojęcia, czy autorka Zaćmienia na początku wykoncypowała dokładną drabinkę opowieści, czy też szła na totalny żywioł (poniekąd poetycki). Dość, że fabuła książki jest zmyślnie poprowadzona. Główną bohaterką powieści jest Ewa, była policjantka, która po miłosnym – tak, tak! – zawodzie postanowiła odmienić swoje życie i zaczęła pracować w wydawnictwie literackim jako „łowczyni opowieści”. Co to znaczy? To coś w rodzaju researchu. Ewa aktywnie poszukuje historyjek, które – ewentualnie – mogą się przydać autorom jej wydawnictwa. Już samo to otwiera sporo ścieżek narracyjnych. Ewa słucha opowieści, więc można je przedstawić w książce. Bez naciągania. Opowieści dziwne, acz zajmujące. O Annie Jantar, która nie umarła wtedy, kiedy umrzeć powinna. O Arnoldzie Szwarcenegerze, który postanowił zostać poetą lirycznym… Do tego w powieściowym czasie zbliża się zaćmienie słońca. Czas niezwykły. Być może końca, więc Ewa stara się, choć bez zbytniego ciśnienia, zrekapitulować swoje życie. Co za, co przeciw. I (to chyba najistotniejsze) – czy warto dalej ciągnąć życie. Nic więc dziwnego, że z jej pamięci przebłyskują rozmaite wspomnienia. Taki właśnie szkielet fabuły sprawia, że rozmaite, czasami zupełnie od czapy, historie, drobne obserwacje, liryczne opisy składają się w całkiem zgrabną całość. I nie ma między nimi zgrzytów.

         Właściwie, o czym jest powieść Wolny-Hamkało? Satyrka na światek wydawniczo-literacki, jakże dobrze znany autorce? Opowieść o kobiecie w kryzysie? Historia kogoś, kto słuchając cudzych opowieści, nie potrafił znaleźć własnej i zagubił się w fikcjach-nie-fikcjach? Wreszcie – autotematyczna rzecz o mechanizmach powstawania literatury? Hm… Wszystko być może, jak to w prozie poetki. Ale co pozostaje po lekturze Zaćmienia? Może właśnie to, co sugeruje zakończenie: pierścionek z podrobionymi brylancikami. „Diamentowy kolczyk”, jak śpiewała swego czasu Anna Jurksztowicz. Drobne opisy Plant nocą, nadjedzonego przez szczury truchła gołębia czy suki podczas cieczki… Na przykład. I wiele innych drobiazgów.

         Przeczytał Zaćmienie z przyjemnością. Na pewno do tej powieści nie wrócę, ale chętnie przeczytam następną prozę Wolny-Hamkało. Choćby nawet miała pisać o życiu emocjonalnym i uczuciowym lemingów.

        


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

sobota, 18 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  117 001  

Robert Ostaszewski

ur. 1972 r., pisarz, krytyk literacki; ostatnio opublikował, wraz z Violettą Sajkiewicz, powieść kryminalną "Sierpniowe kumaki" (2012). Mieszka w Krakowie.

Kalendarz

« styczeń »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 117001

Lubię to