Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 941 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Peter May "Na gigancie"

niedziela, 10 września 2017 18:47
Skocz do komentarzy

May_Gigant.jpg

Dojrzeć, umrzeć

Peter May, Na gigancie, Wydawnictwo Albatros, Warszawa 2017, s. 399.

    Szkocki pisarz Peter May jest jednym z moich (a i nie tylko moich, o czym świadczy recepcja książek autora Wyspy powrotów) odkryć ostatnich lat. I to nie tylko jeśli chodzi o prozę kryminalną. Po prostu - May to kawał pisarza, o czym świadczy chociażby świetna trylogia Wyspa Lewis. W kolejnych książkach pisarz konsekwentnie trzyma się tych samych tematów i rozwiązań fabularnych, pisząc o dojrzewaniu i trudnych wyborach na progu dorosłości, wprowadzając rozbudowane retrospekcje i zwykle naprzemiennie dwa tryby narracji - pierwszo- i trzecioosobowy. Nie inaczej jest w powieści Na gigancie.
    Nowa książka Maya jest połączeniem bildungsromanu, powieści drogi i kryminału. Zaczyna się jak klasyczny kryminał od sceny zabójstwa, ale później - aż do efektownego finału - jest już mało kryminalnie, chociaż po drodze pojawia się kilka przestępstw. Na gigancie jest przede wszystkim powieścią o dwóch podróżach, które dzieli półwiecze, a które odmieniają losy bohaterów. W roku 1965 piątka nastolatków z Glasgow, która założyła zespół muzyczny, na skutek splotu przypadkowych wydarzeń i nagłego impulsu postanawia rzucić szkołę i domy, by jechać do Londynu w poszukiwaniu przygód i sławy. Jak łatwo się domyślić brutalna rzeczywistość szybko studzi ich zapał. Po drodze zostają okradzeni, trafiają do Londynu bez pieniędzy, tam - znowu przez przypadek - udaje im się wkręcić w światek miejscowej bohemy i poznać urok (zdradziecki) "swingujących lat sześćdziesiątych". Przechodzą doświadczenia graniczne, co nie dla wszystkich z tej piątki skończy się dobrze. W roku 2015 wokalista zespołu Maurie, umierający na raka, chce wyjawić pozostałym prawdę o tragicznych wydarzeniach, które pięćdziesiąt lat wcześnie zmusiły chłopaków do panicznej ucieczki z Londynu, jednak chce to zrobić właśnie tam, gdzie wszystko się stało. Umierającemu się nie odmawia, więc jego kumple, Jack i Dave postanawiają odbyć podróż do Londynu. Towarzyszy im jako kierowca wnuk Jacka. Nie będzie to zwyczajna przejażdżka, bo Maurie jest w stanie terminalnym, Dave to alkoholik, a wnuk... O wnuku będzie jeszcze mowa. Jedynie Jack wydaje się jako tako panować nad sytuacją. Po licznych perypetiach docierają na miejsce, by poznać prawdę i przeżyć katharsis.
    Głównym bohaterem powieści jest Jack, z jego perspektywy ukazywane są wydarzenia (w części poświęconej wydarzeniom z 1965 roku w narracji pierwszoosobowej). Wydaje się najbardziej inteligentny i stonowany z całej piątki kumpli. I ma największe wyrzuty sumienia, bo przed laty jego decyzja o wyjeździe pociągnęła za nim przyjaciół. Pierwszy z opisywanych wyjazdów składa się na zwykłą opowieść inicjacyjną, jakich wiele już było w literaturze. Nastolatkowie ruszają w świat, by poznać siebie. Doświadczają pierwszych miłości, eksperymentują z narkotykami i innymi używkami, poznają nieznane im wcześniej modele życia. Koniec końców muszą zmierzyć się też z doświadczeniami choroby (ciała i duszy) oraz śmierci oraz dokonać pierwszych wyborów, które będą miały kluczowe znaczenie dla ich dalszego życia. I przekonują się, że młodzieńcze marzenia i ideały są najczęściej nieziszczalnymi mrzonkami. Razem z drugą podróżą powieść Na gigancie stanowi historię życiowej klęski bohaterów. Jack ma dojmującą świadomość, że jego życie było puste, pozbawione znaczenia. Żyjący samotnie Maurie trafił do więzienia, Dave jest alkoholikiem. Z ich marzeń nie zostało nic, wchłonęła ich szara magma rzeczywistości. Chociaż z drugiej strony w Epilogu May daje nieco nadziei, sugerując, że być może realizacja marzeń czy niezwykłe życie w poczuciu pełni nie są wcale najistotniejsze. Czasami zwykłem do bólu życiu nadaje wartość wierność bliskim osobom, opieka na ludźmi, którzy są dla nas ważni.
    Bardziej interesujący jest dla mnie wątek podróży z roku 2015, przede wszystkim przez zderzenie starości z młodością. Zdawać by się mogło, że wszystko różni Ricky'ego, wnuka Jacka, od staruszków, z którymi podróżuje. Zresztą Ricky nie chciał zawieźć ich do Londynu, został zmuszony przez dziadka szantażem, początkowo nie rozumie starszych mężczyzn i zrozumieć nawet nie próbuje. Okazuje się, że łączy ich sprawa bardzo istotna - wszyscy wypadli z teraźniejszości. Staruszkowie zamknęli się w rozpamiętywaniu przeszłości i katalogowaniu strat, wnuk, nadmiernie otyły, który mimo dobrego wykształcenia nie może znaleźć pracy, zatrzasnął się w wirtualnym świecie gier komputerowych. Ich wspólną podróż można odczytać jako próbę osadzenia się w teraźniejszości, w jednym przypadku ostatnią, w drugim - pierwszą. A przy okazji May snuje ciekawą i wzruszająca opowieść o odbudowywaniu więzi rodzinnych. Ricky, który wcześniej nie zauważał dziadka, a pewnie nawet nie lubił, u kresu eskapady zbliża się do niego, zaczyna go rozumieć i cenić.
    Jest w powieści Na gigancie kilka wątpliwych motywów i rozwiązań. Historia inicjacyjna z roku 1965 jest nazbyt schematyczna, co chyba dostrzegał sam autor, bo próbował ożywić ją nadmiarem "przygód". Jak dla mnie za mało jest konkretów na temat pięćdziesięciu latach życia bohaterów. Oczywiście, z rozrzuconych w powieści informacji możemy zrekonstruować w pobieżny sposób ich losy po roku 1965. Tyle tylko. Zdaje się, że szkocki autor nie znalazł sposobu, jak w atrakcyjny fabularnie sposób ukazać pustkę pięćdziesięcioletniego trwania. Do tego relacje między Mauriem i Rachelą wydają nazbyt melodramatyczne, rodem z trzeciorzędnego serialu obyczajowego. Nie zmienia to jednak mojej oceny - Na gigancie to wciąż kawał prozy napisany przez kawał pisarz, który w przykuwający uwagę, pogłębiony psychologicznie sposób opowiada o doświadczeniach i emocjach, które wydają się nam aż nazbyt znane. May umie zawsze dorzucić nowy element do obrazka, który mam już w głowie.
   

Podziel się
oceń
0
0


czwartek, 21 września 2017

Licznik odwiedzin:  114 608  

Robert Ostaszewski

ur. 1972 r., pisarz, krytyk literacki; ostatnio opublikował, wraz z Violettą Sajkiewicz, powieść kryminalną "Sierpniowe kumaki" (2012). Mieszka w Krakowie.

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 114608

Lubię to