Bloog Wirtualna Polska
Są 1 272 143 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Ian Rankin "Nawet zdziczałe psy"

poniedziałek, 07 sierpnia 2017 9:34
Skocz do komentarzy

Rankin_psy.jpg

 

Porzuceni, trzymani na dystans

Ian Rankin, Nawet zdziczałe psy, przeł. Andrzej Szulc, Wydawnictwo Albatros, Warszawa 2017, s. 462.

    Niewiele jest długich serii kryminalnych, na których kolejne części czekam z niecierpliwością, a nawet z utęsknieniem, a jeszcze mniej takich, które przez lata przynoszą mi taką samą, dużą frajdę lekturową. Jedną z nich jest seria o Johnie Rebusie autorstwa szkockiego pisarza Iana Rankina, której następna część zatytułowana Nawet zdziczałe psy została właśnie opublikowana w polskim przekładzie.
    W swoim edynburskim domu zostaje zamordowany znany prawnik, a do tego lord. Policja początkowo podejrzewa, że stał się on ofiarą włamywacza. Niedługo potem ktoś strzela, ale chybia, do byłego bossa miejscowej mafii, który jednak nie do końca zrezygnowała z ambicji odzyskania panowania nad miastem. Okazuje się, że wcześniej obaj dostali listy o jednoznacznej treści: "Zabiję cię za to, co zrobiłeś". Policja z Edynburga nie potrafi znaleźć powiązań między zamordowanym prawnikiem i ofiarą zamachu. Jakby tego wszystkiego było mało, do Edynburga zjeżdżają gangsterzy z Glasgow poszukujący współpracownika, który ich oszwabił. Wiadomo, jak trwoga, to do Rebusa, który wcześniej po raz kolejny został odesłany na emeryturę. Zostaje nieoficjalnym konsultantem policji i zaczyna śledztwo, jak to on - po swojemu. Tropy zaczynają prowadzić go do zamkniętego dawno temu zakładu poprawczego.
    Właściwie w nowej powieści jest to, co było już wcześniej w książkach Rankina: Rebus jako samotny szeryf, Edynburg jako miejsce akcji. Nawet temat nieprawidłowości w zakładach opiekuńczych i poprawczych, wokół którego osnuta została intryga kryminalna, nie jest specjalnie świeży, bo pojawił się choćby w prozie innego Szkota, Petera May'a w jego trylogii Wyspa Lewis. Jak to właściwie się dzieje, że ta powtarzalność, by nie rzec - przewidywalność, jednak nie męczy?
    Jedną z takich cech jest nieoczywistość wyraźnie widoczna choćby w kreacji bohaterów. Postać Rebusa wywodzi się z klasyki kryminału noir, ma większość cech bohaterów tej prozy, tyle tylko że jeszcze mocniej osadzony jest w nieoczywistej, szarej strefie między prawem a bezprawiem. Aby rozwiązywać kolejne sprawa, karać zbrodniarzy, jest gotów na układy z przestępcami - stąd jego kontakty z bossami gangów z Edynburga, chociaż nigdy nie przekracza wyznaczonych przez samego siebie granic, nie staje się sprzedajnym gliną. Rebus jest kimś w rodzaju łącznika pomiędzy różnymi światami, grupami; można nawet powiedzieć - negocjatora. Gliniarz, który jednak często nie zachowuje się jak stróż prawa; policjant ścigający tych, którzy łamią prawo, który sam czasami też bywa z nim na bakier. Podobnie nieoczywiste, przez to że zmienne, są też relacje między bohaterami prozy Rankina, co widać choćby na przekładzie układu Rebusa z Malcolmem Foxem. Niegdyś, kiedy ten drugi pracował w wydziale wewnętrznym, byli niemal wrogami, teraz ich relacja zmienia się w - szorstką, bo szorstką - przyjaźń.
    Rankim w powieściach umiejętnie stosuje formułę "kryminał+", dodając niemal zawsze do zgrabnej intrygi jakiś intrygujący temat. W Nawet zdziczałe psy jest to sprawa relacji między rodzicami a dziećmi. Rebus stara się odbudować relację z córką, Fox w obliczu śmierci ojca musi odpowiedzieć sobie na pytanie, kim właściwie był on dla niego, gangster z Glasgow wie, że jego syn szykuje się do "wrogiego przejęcia" jego interesów... Rankin pisze o dzieciach z różnych względów trzymanych na dystans, pozbawionych miłości rodziców, o dzieciach porzuconych. Sporo tego jak na "zwykły" kryminał.
    A do tego powieści szkockiego pisarza są świetnie skonstruowane. Narracja opiera się zwykle na małych całościach tekstowych napędzanych przez dynamiczne, doprawione humorem dialogach. Przy czym Rankin znajduje odpowiedni balans między warstwą dialogową a opisową, dzięki czemu jego teksty nie przypominają - co powoli staje się zmorą prozy kryminalnej - quasi scenariuszy filmowych.
    Koniec końców, chciałoby się rzec - stary dobry Rankin, stary dobry Rebus. Oby obaj w zdrowiu i dobrej kondycji trwali jak najdłużej.

Podziel się
oceń
1
0


Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję regulamin i zobowiązuję się do przestrzegania jego postanowień.

sobota, 18 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  116 989  

Robert Ostaszewski

ur. 1972 r., pisarz, krytyk literacki; ostatnio opublikował, wraz z Violettą Sajkiewicz, powieść kryminalną "Sierpniowe kumaki" (2012). Mieszka w Krakowie.

Kalendarz

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
27282930   

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 116989

Lubię to