Bloog Wirtualna Polska
Są 1 272 143 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Marta Matyszczak "Tajemnicza śmierć Marianny Biel"

środa, 26 lipca 2017 9:25
Skocz do komentarzy

Mtyszczak.jpgBohater Gucio

Marta Matyszczak, Tajemnicza śmierć Marianny Biel, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2017, s. 296.

    Przyznam się od razu - bardzo cenię podgatunek kryminalny określany mianem krymi-zgrywy. Co to takiego? Kryminały, w których intryga okraszona jest sporą dawką humoru, albo wręcz staje się on konstytutywnym elementem opowieści o zbrodni. Wbrew pozorom krymi-zgrywa jest podgatunkiem bardzo wymagającym, ponieważ - w gruncie rzeczy - mało kto z piszących potrafi żartować w niewysilony sposób, poza tym łatwo jest przeholować z humorem, który podany w nadmiarze - jakby od środka - rozkłada powagę intrygi. Marta Matyszczak porwała się na krymi-zgrywę już w debiucie i nie poległa pisarsko. Rzekłbym nawet, że krymi-zgrywa jest jakby specjalnie skrojona dla pisarki z Chorzowa.
    Akcja powieści rozgrywa się współcześnie w Chorzowie. Złamany przez życie były policjant Szymon Solański przeprowadza się do zapuszczonej kawalerki w familoku znajdującym się w nie najlepszej okolicy. Otworzył działalność detektywistyczną, ale nie poprowadził jeszcze jako łaps żadnej sprawy. Za to zaraz po przeprowadzce w piwnicy familoka znajduje ciało starszej kobiety, tytułowej Biel, byłej gwiazdy miejscowego teatru. Policja uznaje jej śmierć za nieszczęśliwy wypadek, jednak Solańskiemu w tej sprawie ewidentnie coś nie pasuje. Zaczyna nieoficjalne śledztwo, w trakcie którego poznaje mniejsze lub większe tajemnice mieszkańców kamienicy. Pomagają mu Gucio, rezolutny kundelek o trzech łapach wzięty przez Szymona ze schroniska, oraz przyjaciółka od zawsze Róża, dziennikarka lokalnej gazety o bardzo specyficznym wyglądzie i sposobie bycia. Wszyscy zdają się być podejrzani, Solański i spółka gubią się w domysłach, a jak się okazuje w zaskakującej końcówce - "the truth is out there".
    Jak się łatwo domyślić, Matyszczak nawiązuje do klasycznej formuły kryminału zamkniętego pokoju, przy czym "pokojem" jest tu familok. Akcja powieści prowadzona jest w trzech wątkach: trzecioosobowym, w którym przedstawione są główne wydarzenia, pierwszoosobowym, gdzie narratorem jest Gucio, głównie komentujący wydarzenia, oraz znowu trzecioosobowym, w którym poznajmy niewesołą przeszłość tytułowej bohaterki. Dzięki pomnożeniu wątków narracja w Tajemniczej śmierci... jest żywa i zróżnicowana, zaś ukazywane wydarzenia zyskują głębię. Intryga jest poprowadzona sprawnie, z odpowiednią ilością niedopowiedzeń i twistów oraz - co nie bez znaczenia - z czynnym udziałem psa w finale.
    Właśnie - pies. Zwierzę w kryminale to nic nowego, zagadki zbrodni rozwiązywały już psy, koty czy owce. Nie jestem wielbicielem tego rodzaju rozwiązań, ponieważ - moim zdaniem - wprowadzają one do prozy kryminalnej zbędny element fantastyki. Również w powieści Matyszczak momentami drażniła mnie nadświadomość Gucia, zbytnia wiedza na temat świata ludzi, z czego autorka próbowała zmyślnie wybrnąć, pisząc, że pies nabywał tę wiedzę, drąc na strzępy gazety. Całe szczęście, że pisarka postawiła na różnorodność strategii narracyjnych, dzięki czemu psi narrator mimo wszystko raczej ją ubarwia, niźli psuje.
    Ciekawie prezentuje się wpisany w Tajemniczą śmierć... wizerunek Chorzowa czy szerzej - Śląska i śląskości. Matyszczak opisuje jasne i ciemne strony rodzinnego miasta, widać wyraźnie, że je kocha, choć - trzeba przyznać - momentami jest to miłość z rodzaju trudnych. Dobrym rozwiązaniem było wprowadzenia postaci Brygidy Buchty, Ślązaczki z krwi i kości, posługującej się godką. Poza tym z kryminału chorzowskiej autorki sporo można dowiedzieć się o obyczajowości i kulturze Śląska, przy tym elementy opisu kulturowego są tak dobrze splecione z intrygą, że nie sprawiają wrażenia zbędnego encyklopedyzmu.
    I wreszcie - co moim zdaniem jest szczególnie istotne - w czasach, kiedy w rodzimej prozie spod znaku kryminału/sensacji zaczyna dominować polszczyzna w wersji bardzo podstawowej (by nie rzecz wprost: prostackiej), Matyszczak wchodzi do literatury kryminalnej z wyrazistym, oryginalnym i jak na prozę kryminalną wyrafinowanym stylem. Łatwość operowania słowem, potoczystość narracji, umiejętne wprowadzanie humoru i ironii - to wszystko jest w Tajemniczej śmierci...
    Oto pojawił się w kryminalnym światku nowy głos - głos Matyszczak. Prawdopodobnie Tajemnicza śmierć... nie przypadnie do gustu wielbicielom produkcji Remigiusza Mroza, ale nic nie szkodzi. Matyszczak długo zwlekała z debiutem, ale pewnie dzięki temu wyraźnie oznaczyła ścieżkę, którą zamierza podążać. Z chęcią będę pisarce z Chorzowa towarzyszył.

Podziel się
oceń
1
0


Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy
  • dodano: 27 lipca 2017 13:33

    Jak najbardziej na lato, choć akcja powieści dzieje się jesienią.

    autor Ostaszewski

  • dodano: 27 lipca 2017 12:41

    Chętnie przeczytam, takie lekkie kryminały są idealne na lato. Właśnie skończyłam "Prokuratora" Pauliny Świst, którego akcja rozgrywa się w Gliwicach, świetna książka! Coś czuję, że będzie mi dane pozostać na Śląsku na dłużej ;)

    autor Magda

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję regulamin i zobowiązuję się do przestrzegania jego postanowień.

sobota, 18 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  117 019  

Robert Ostaszewski

ur. 1972 r., pisarz, krytyk literacki; ostatnio opublikował, wraz z Violettą Sajkiewicz, powieść kryminalną "Sierpniowe kumaki" (2012). Mieszka w Krakowie.

Kalendarz

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
27282930   

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 117019

Lubię to