Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 260 669 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Antti Tuomainen "Kopaliśmy sobie grób"

wtorek, 11 lipca 2017 14:37
Skocz do komentarzy

Tuomainen_Kopalismy.jpgZmrożone emocje

Antti Tuomainen, Kopaliśmy sobie grób, przeł. Edyta Jurkiewicz-Rohrbacher, Wydawnictwo Albatros, Warszawa 2017, s. 317.

    Proza fińskiego pisarza Anttiego Tuomainena była dla mnie jednym z odkryć zeszłego roku. Mam na myśli powieść Czarne jak moje serce. Powieść ta wpisywana jest w nurt określany mianem helsinki noir, z czym nie do końca się zgadzam. Oczywiście, powieści Tuomainena są mroczne, ale nie noir - przede wszystkim dlatego, że Fin pisze właściwie powieści psychologiczne z wątkiem kryminalnym, a nie typowe kryminały. Nie inaczej jest w powieści Kopaliśmy sobie grób, a nawet w porównaniu z poprzednią jest w niej jeszcze więcej psychologii.
    Tuomainen po raz kolejny sięga po wątek zaginionego rodzica i problemów rodzinnych, z którymi musi się zmagać główny bohater. Jest nim dziennikarz z Helsinek Janne Vourii. Trzydzieści lat wcześniej, gdy Janne był małym dzieckiem, zniknął jego ojciec i nie dawał znaku życia. Matka nigdy nie wyjaśniła synowi, co się wtedy stało. Sam Janne, pracoholik maksymalnie skoncentrowany na dziennikarskiej robocie, coraz bardziej zaniedbuje swoją partnerkę i córeczkę. Konflikt w rodzinie eskaluje z dnia na dzień, choć jest... cichy (o czym będzie za chwilę).
    Intryga kryminalna w Kopaliśmy... wpisuje się w prosty schemat eko-kryminału. Janne z anonimowego źródła dostaje cynk, że znajdująca się na dalekiej północy kraju kopalnia niklu, stosująca eksperymentalną metodę wydobycia, truje całą okolicę, aby wyjść na swoje. Dziennikarz bardzo szybko przekonuje się, że coś jest na rzeczy, tym bardziej że zaczyna go nękać ochrona kopalni. Sprawa komplikuje się, gdy zaczynają ginąć kolejni członkowie zarządu firmy górniczej.
    W drugim wątku powieści ukazywana jest historia ojca dziennikarza. Otóż okazuje się, że ojciec jest... zawodowym zabójcą, bardzo skutecznym. Po trzydziestu latach nieobecności wraca do Helsinek, ponieważ ma tam zlecenia, ale również dlatego że myśli o porzuceniu zbrodniczego fachu. Szuka także kontaktu z byłą żona i synem, co w równym stopniu zadziwia jego bliskich, jak i jego samego. Jak łatwo się domyślić, ojciec będzie miał swoją rolę do odegrania podczas dziennikarskiego dochodzenia w sprawie kopalni.
    Odczytywana jako kryminał powieść Kopaliśmy... wypada blado. Intryga jest schematyczna, banalna i przewidywalna. Brakuje w niej zagadek, zwrotów akcji i napięcia. Za to napięcia jest aż nadto w warstwie psychologicznej tekstu. Napięcia między dziennikarzem a jego partnerką, między dziennikarzem a jego rodzicami, a także innymi postaciami drugoplanowymi powieści. Przy czym - co dla mnie jest najciekawsze - Tuomainen przybliża zupełnie inny typ emocjonalności niż ten, który jest nam znany, który oswoiliśmy. To świat emocji jakby zmrożonych, pokrytych niewidoczną warstewką lodu. Bohaterowie powieści kłócą się, nie podnosząc głosu; prowadzą rozmowy, komunikując się przy pomocy minimalnej ilości słów albo w ogóle pozawerbalnie. Umykające spojrzenia, niewielkie grymasy twarzy, pochylenie głowy. Nic nie jest wypowiadane wprost, bohaterowie muszą się domyślać, co druga osoba ma na myśli. Powinni o to spytać, lecz nie pytają.
    Bohaterowie powieści zdają się potwornie samotni, osobni, zamknięci w bańkach oddzielających ich od innych. Czasami wykonują w ich stronę jeden krok, by zaraz cofnąć się o dwa. Jest w tym tańcu przyciągania i odpychania smutek, ale również rezygnacja i akceptacja stanu rzeczy. Choć pokrętna. Pisarstwo Tuomainena jest prozą pytań. Czy człowiekowi potrzebni są inni? Czy samorealizacja jest istotniejsza od odpowiedzialności za bliskich? Czy więzy krwi cokolwiek znaczą we współczesnym świecie? Czy ochrona bliskich rozgrzesza zbrodnię? Czy człowiek mający na sumieniu dziesiątki ludzkich istnień może być dobry? I tak dalej, i tym podobne. Fiński pisarz przedstawia te problemy, analizuje, ale nie spieszy się z udzielaniem odpowiedzi. Zostawia je do przemyślenia czytelnikowi. I na tym głównie polega moc i czar tej pogłębionej psychologicznie, wyciszonej, kameralnej prozy.
   

Podziel się
oceń
0
0


środa, 26 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  111 584  

Robert Ostaszewski

ur. 1972 r., pisarz, krytyk literacki; ostatnio opublikował, wraz z Violettą Sajkiewicz, powieść kryminalną "Sierpniowe kumaki" (2012). Mieszka w Krakowie.

Kalendarz

« lipiec »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 111584

Lubię to