Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 263 148 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Grażyna Plebanek "Pani Furia"

poniedziałek, 13 lutego 2017 7:49
Skocz do komentarzy

Plebanek_PaniF.jpgSamotna i obca

Grażyna Plebanek, Pani Furia, Znak literanova, Kraków 2016, s. 368.

    Bez wątpienia temat Obcości/Inności był jednym z kluczowych w rodzimej prozie w ostatnich dziesięcioleciach. Pisarze podejmowali go na różne sposoby i w rozmaitych konwencjach gatunkowych. Dość rzec, że pojawiał się w najważniejszych nurtach prozy. Dla przykładu - w tzw. literaturze małych ojczyzn był to Obcy (narodowościowo, religijnie, kulturowo) mieszkający po sąsiedzku, bliski, a jednak mentalnie odległy, który zniknął zmieciony przez "historię spuszczoną z łańcucha"; w "prozie podróżnej" (choćby Andrzeja Stasiuka) czy licznie powstających obecnie reportażach jest to zazwyczaj Obcy odległy, odgrodzony od nas granicami, choć często zmagający się z problemami podobnymi jak inni w zglobalizowanym świecie. Zagadnienie Inności jest bardzo istotne w prozie Grażyny Plebanek - właściwie począwszy od debiutanckiej powieści zatytułowanej Pudełko ze szpilkami (2002). W prozie autorki Nielegalnych związków (2010) zazwyczaj jest ono ukazywane z punktu widzenia postaci kobiecych i w mniejszym bądź większym stopniu nasycone myśleniem feministycznym. Inaczej rzecz ujmując, w książkach Plebanek to przede wszystkim kobieta jest Obcą.
    Wydarzenia społeczno-polityczne ostatnich lat, mam na myśli falę emigrantów/imigrantów, która wlewa się na teren Unii Europejskiej, i z którą Europa nie za bardzo ani chce, ani umie sobie poradzić, spowodowały, że temat Obcego znowu powrócił z całą mocą, stając się jednym z najważniejszych, z którymi zmagają się współcześni pisarze. Ponieważ jest to "gorący temat", nabiera w prozie specyficznego wydźwięku. Często pisarze stawiają na publicystyczną wyrazistość, która nieco przesłania niuanse ukazywanych problemów. Obawiam się, że to przypadek także Pani Furii Plebanek.      
    Główną bohaterką nowej powieści autorki Dziewczyn z Portofino (2005) jest Alia, urodzona w roku 1975 czarnoskóra mieszkanka Kongo, która jako dziecko przenosi się z rodzicami i młodszym bratem do Belgii. Wydawać by się mogło, że w opowieści w ten właśnie sposób otwartej i ustawionej kwestia zmagań z poczuciem obcości i wykorzenienia wręcz musi się pojawić, uwypuklić, szczególnie zważywszy na historię pokomplikowanych, naznaczonych przemocą, by nie powiedzieć bestialstwem, ze strony Belgów, relacji między europejskimi kolonizatorami a rdzennymi mieszkańcami terenów dzisiejszego Konga. I - rzeczywiście - pojawia się, tyle tylko że problemy z tym związane uderzają nie tyle w samą Alię, co raczej w jej rodziców czy ciotkę, która jako pierwsza przeniosła się do kraju czekoladek i majonezu. Eddy, ukochany ojciec Alii, wielbiciel boksu i "gawędziarz z Kinszasy", uważający się za mistrza tradycyjnej afrykańskiej literatury mówionej, typ farmazona i lekkoducha, na obczyźnie ewidentnie czuje się wykorzeniony; postrzega siebie jako człowieka, który znajduje się nie w tym miejscu, w którym znajdować się powinien. I czuje się z tym z roku na rok coraz gorzej. Widoczne jest to choćby w sposobie samookreślania się Eddy'ego, który zaczynając gawędę, najpierw nazywa siebie właśnie "gawędziarzem z Kinszasy", potem po przenosinach do Europy "gawędziarzem... z miasta", a wreszcie po prostu gawędziarzem. Koniec końców ojciec głównej bohaterki porzuca z dnia na dzień rodzinę i wraca do Kinszasy, by nigdy już nie nie pojawić się w Belgii. Inną strategię ucieczkowego radzenia sobie z traumą wykorzenienia wybiera matka Alii, nazywana Mrówką. Po przyjeździe do Brukseli Mrówka zapada się w świat trzeciorzędnych seriali telewizyjnych i oper mydlanych. Zajmowanie się synem i domem zrzuca na barki córki oraz jej ciotki, a sama zatraca się w sztucznym telewizyjnym raju, chcąc jak najbardziej upodobnić się do kobiet ze szklanego ekranu (na przykład wybielając skórę specjalnymi kremami czy farbując oraz prostując włosy). Jeszcze inną, paradoksalną ścieżkę losu wybiera ciotka Issa. Wydawać by się mogło, że Issa jest spośród członków całej rodziny najbardziej niezależna, samodzielna, a przy tym świadoma swoich korzeni i znaczenia pamięci o nich w życiu na obczyźnie. Niespodziewanie jednak decyduje się na wyjście za mąż za Belga z bardzo tradycjonalistycznej, a wręcz konserwatywnej rodziny, która nie do końca ją akceptuje.
    Rodzicom Alii oraz ciotce Issie poczucie obcości i wykorzenienia bez wątpienia przynosi egzystencjalny i poznawczy dyskomfort, z którym radzą sobie, jak umieją - najczęściej wybierając różne formy ucieczki. A jak jest w przypadku głównej bohaterki Pani Furii? Oczywiście, będąc nastolatką, Alia ma problemy z tożsamością i wskazaniem własnego miejsca w życiu: "(...) sama nie wie, kim jest - córka wybielonej matki i nieobecnego ojca, wnuczka kongijskiej babki, sama ledwie dukająca w lingala. Jedyna czarna w klasie, dziewczyna, której chce się płakać nie tylko przed okresem, lecz także przez większość miesiąca. A jak nie płakać, to bić" (s. 123). Jednak dorastając w latach 80. i początku 90. XX wieku w mulitikulturowym społeczeństwie belgijskim bohaterka nie doświadcza specjalnej opresji z powodu bycia Obcą. Zdecydowanie więcej zgryzot i kłopotów przynosi jej, dziewczynie o chłopięcej figurze i takimże sposobie bycia, narzucanie na siłę standardowych wzorców kobiecości. Problemem Alii, narastającym z wiekiem, nie jest wyobcowanie czy wykorzenienie, lecz opuszczenie, osamotnienie. Wciągnięta od najmłodszych lat w kierat domowych zajęć, nie ma dość czasu na kultywowanie relacji z rówieśnikami. A dorośli, jedna osoba po drugiej, sprawiają jej zawód, albo porzucają - egoistyczna matka zamyka się we własnym świecie, ukochany ojciec porzuca, pierwszy ważny w życiu mężczyzna oszukuje a ceniony trener boksu próbuje wykorzystać seksualnie. Lękając się odrzucenia, Alia nie jest w stanie zbudować trwałych relacji z innymi, kochankami czy przyjaciółmi. Jej rodzina definitywnie się rozpada, każdy z jej bliskich idzie swoją drogą. Alija musi znaleźć ersatze, które pozwolą opanować lęk przed samotnością. Zastępczą rodziną bohaterki staje  się grupa policjantów, z którymi pracuje przez lata, a przy/wybraną ojczyzną - opowieść, bo dziedziczy po ojcu dar do improwizowania gawęd, które pozwalają jej oswajać rzeczywistość. Właśnie wątek policyjno-sensacyjny wydaje mi się w nowej powieści Plebanek najbardziej wątpliwy, odbierający tekstowi cześć wartości.

 

(...)

 

Całość tekstu ukazała się w piśmie "Nowa Dekada Krakowska" nr 5/6 z roku 2016.

Podziel się
oceń
0
0


Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję regulamin i zobowiązuję się do przestrzegania jego postanowień.

środa, 16 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  112 579  

Robert Ostaszewski

ur. 1972 r., pisarz, krytyk literacki; ostatnio opublikował, wraz z Violettą Sajkiewicz, powieść kryminalną "Sierpniowe kumaki" (2012). Mieszka w Krakowie.

Kalendarz

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 112579

Lubię to